W ubiegłym tygodniu Donald Trump zapowiedział dodatkowe cła w wysokości 25 proc. na auta i części samochodowe. Dziś prawdopodobnie dojdą do tego planowane od dłuższego czasu cła wzajemne, które mogą wywrzeć zauważalny wpływ m.in na Niemiecką gospodarkę. “Na stole” pozostają jeszcze dodatkowe taryfy. Rynek z poczuciem dużej niepewności oczekuje na ogłoszenie z Białego Domu. Dziś mamy 2 kwietnia - to data nazwana w wymowny sposób “Dniem Wyzwolenia”.
W ostatnich tygodniach prezydent USA sukcesywnie realizował swoje plany w zakresie ceł. Od połowy marca obowiązują 25 proc. Opłaty nałożone na import produktów stalowych i aluminiowych od wszystkich partnerów handlowych. W minioną środę na rynek została wypuszczona informacja o taryfach na sektor “automotive” - od 3 kwietnia mają obowiązywać 25 proc. Stawki na pojazdy osobowe oraz lekkie ciężarówki a dodatkowe podatki na wybrane części mają zostać wprowadzone w niedalekiej przyszłości, najpóźniej 3 maja.
Zasadniczo cła importowe USA mają zostać podniesione do poziomu, który obowiązuje na towary amerykańskie w krajach partnerskich. Na przykład dla niemieckiego eksportu do USA oznaczałoby to, że cła zostałyby podniesione do poziomu obowiązującego w Unii Europejskiej. Jednak Stany Zjednoczone najprawdopodobniej nie będą ustalać osobnych ceł dla każdego produktu, lecz zastosują jednolitą stawkę odwetową wobec wszystkich towarów z danego kraju.
Ponieważ mają zostać uwzględnione również tzw. bariery pozataryfowe (takie jak limity importowe, odmienne normy techniczne itp.), a także różnice w systemach VAT, poziom ceł odwetowych wobec UE jest nadal całkowicie otwarty. Spekulacje wypełniają rynek.
Z szacunków wynika, że działania administracji USA mogą spowodować bezpośredni wpływ na dynamikę wzrostu u naszych zachodnich partnerów handlowych. Mniej więcej 3 proc. Niemieckiego PKB jest zależna od konsumpcji w Stanach Zjednoczonych. Istnieje ryzyko, że obywatele USA zareagują na te działania w podobny sposób jak to zrobili wobec taryf nałożonych na Chiny podczas pierwszej kadencji Trumpa. W ciągu najbliższych dwóch lat wzrost w Niemczech może obniżyć się o mniej więcej 0,5 punktu procentowego.
Inne kraje nie będą raczej siedzieć z założonymi rękoma. Komisja Europejska do tej pory wykazywała chęć negocjacji, jednak w ostatnim czasie Ursula von der Leyen poinformowała, że Unia zamierza bronić swoich interesów gospodarczych. Trump straszy, że w takim przypadku cła będą jeszcze bardziej dotkliwie. Nie ma wątpliwości, że handle światowy zostanie jeszcze mocniej ograniczony i stanie się droższy, za co zapłacą prawdopodobnie w dużej mierze obywatele.
Na wczorajszej sesji akcje w USA wzrosły podczas gdy rentowności obligacji tego rządu spadły, głównie na długim końcu krzywej dochodowości. Był to kolejny dzień burzliwego handlu. Wall Street straciła w pierwszych godzinach na skutek słabszych danych z rynku pracy (JOLTS) oraz gorszego PMI dla przemysłu. Potem obserwowaliśmy odreagowanie.
Raport dotyczący oferta pracy i rotacji pracowników spadł do poziomu 7,57 mln. Wskaźnik określający kondycję przemysłu obniżył się do 49 pkt. z poprzedniego pułapu wynoszącego 50,3 pkt. Gorzej wypadł komponent nowych zamówień zatrudnienia. Subindek cen płaconych “wyszedł” na swoje siedmiomiesięczne maksima i wyniósł 69,4 pkt. Dziś otrzymamy raport ADP dotyczący zmiany zatrudnienia.
Obecnie kontrakty Fed Funds Futures wyceniają obniżkę o 36 punktów bazowych do lipca oraz łączne cięcie o 74 punkty do końca tego roku.
Dzisiejsze ogłoszenie Donalda Trumpa zostało zaplanowane na godz. 16 czasu wschodniego.
Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers