Poniedziałkowa sesja na Wall Street przyniosła kontynuację wzrostów zapoczątkowanych po publikacji słabszych od oczekiwań wrześniowych danych z amerykańskiego rynku pracy. Motorem zwyżek ponownie były spółki technologiczne. Nasdaq zyskał 0,9% i znalazł się na nowych maksimach. Rynek skupia się przede wszystkim na mocnych wynikach sektora technologicznego, odporności amerykańskiej gospodarki oraz utrzymującym się boomie inwestycyjnym związanym ze sztuczną inteligencją.
Choć sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje napięta, a USA wysyłają dodatkowe siły do regionu, baryłka WTI spadła poniżej 90 USD, co wspiera nastroje na rynku akcyjnym.
S&P 500 zbliżył się do historycznych szczytów przed rozpoczynającym się niebawem sezonem wyników. Już za tydzień poznamy raporty największych amerykańskich instytucji finansowych, które często traktowane są jako barometr kondycji całej gospodarki.
Problemy budżetowe Francji oraz rosnąca niepewność polityczna w Hiszpanii doprowadziły do osłabienia euro do najniższego poziomu od maja 2025 r. Kurs EUR/USD znajduje się dziś w okolicy 1,12. Rentowności obligacji pozostają na wysokich poziomach, co zwiększa koszty finansowania długu publicznego i może wywierać presję na finanse państw strefy euro.
Obecna sytuacja przywołuje skojarzenia z kryzysem zadłużeniowym strefy euro z 2011 roku, kiedy konieczna była interwencja EBC. Obecnie bank centralny dysponuje jednak znacznie szerszym zestawem narzędzi niż piętnaście lat temu. Na tym tle rynek amerykański prezentuje się relatywnie dobrze.
Kalendarium makroekonomiczne w najbliższych dniach nie należy do szczególnie interesujących. W USA, gdzie dalsza ścieżka stóp procentowych pozostaje niepewna, nie zaplanowano publikacji danych najwyższej rangi. Z tego powodu zmienność rynkowa może w najbliższych dniach nieco się obniżyć.
Rafał Sadoch, Biuro maklerskie mBanku S.A.
