Czwartkowa sesja na rynkach akcyjnych przyniosła solidne spadki, a w piątkowy poranek nie widać chęci do odreagowania, choć sytuacja nieco się uspokoiła. Nasdaq spadł wczoraj najmocniej, bo o 2,9%, ale dziś notowania stabilizują się blisko poziomu odniesienia. Na Starym Kontynencie w piątkowe przedpołudnie dominuje kolor czerwony, a skala spadków zbliża się do 1%.
Na rynku cały czas utrzymuje się niepokój związany z perspektywami rozwoju sztucznej inteligencji i stopą zwrotu z dokonywanych inwestycji przy bardzo wysokim obecnie koszcie kapitału. Sezon wyników w USA wszedł w kluczową fazę. Z rynkowego punktu widzenia niezwykle ważne będą przyszłotygodniowe wyniki Microsoftu, Amazona i Alphabetu, czyli spółek należących do największych inwestorów w AI. Testem dla obecnych wysokich wycen będzie skala wzrostu przychodów wynikająca z dokonywanych inwestycji.
Z tego punktu widzenia przyszłotygodniowe posiedzenie Fed może pozostawać w cieniu. Rynek nie zakłada podwyżki stóp procentowych. Po wrześniowym ruchu, przed kolejną podwyżką przedstawiciele Fed zapewne będą chcieli poznać większą porcję danych oraz dalszy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Na rynku ropy naftowej sytuacja nie wygląda dobrze. Ataki na Arabię Saudyjską trwają, a Trump uważa, że przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu Iran będzie chciał podbić notowania ropy. Dziś baryłka WTI wychodzi powyżej 100 USD.
Wzrost obaw związanych z inflacją i dalszymi podwyżkami stóp procentowych ciąży złotu, które spada w okolice 4000 USD za uncję. Tak nisko notowania nie znajdowały się od lipca. Dolar ponownie zaczął zyskiwać, a kurs EUR/USD spada poniżej 1,12. Obecna sytuacja rynkowa nie sprzyja złotemu, a para EUR/PLN zbliża się do 4,40.
Coraz więcej znaków zapytania pojawia się również na Starym Kontynencie. Niepokój o sytuację fiskalną Francji utrzymuje się i nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała się wyjaśnić w najbliższym czasie. Dziś w kalendarium makroekonomicznym znajdują się wstępne dane PMI obrazujące poziom koniunktury w mijającym miesiącu. Dane ze strefy euro okazały się słabsze od prognoz zarówno w przypadku usług, jak i przemysłu. Najsłabiej wypadła Francja, gdzie protesty pokazują pierwsze negatywne efekty gospodarcze.
Rafał Sadoch, Biuro maklerskie mBanku S.A.
