Weekendowe ataki na Bliskim Wschodzie i wzrost zagrożeń geopolitycznych zdecydowanie przełożyły się na wzrost awersji do ryzyka na początku tygodnia. Podczas otwarcia europejskich godzin handlu spadki głównych indeksów sięgają 2%. Niemiecki DAX zsuwa się w okolice 24 700 pkt, a kontrakt terminowy na S&P500 obniża się do poziomu 6770 pkt.
Złoto wystrzeliło w kierunku szczytów z początku roku i obecnie znajduje się powyżej 5400 USD za uncję. Dolar zyskał na wartości — kurs EURUSD spadł w okolice 1,17. Największą reakcję widać jednak na rynku ropy naftowej: notowania WTI wystrzeliły powyżej 70 USD, co jest konsekwencją zablokowania cieśniny Ormuz, przez którą transportowane jest blisko 20% globalnych dostaw ropy. Tak dużego ubytku inni producenci nie są w stanie szybko zrekompensować.
Główne pytanie brzmi obecnie: jak długo potrwa konflikt? Jeśli działania zbrojne będą się przedłużać, wywierać to będzie presję na wzrost cen paliw i inflację, co może przełożyć się na decyzje banków centralnych. Rynki nie lubią niepewności — a ta znacząco wzrosła. W połączeniu ze słabszym sentymentem wobec sektora technologicznego oraz ryzykami dotyczącymi dalszego rozwoju sztucznej inteligencji, obecne środowisko nie sprzyja wycenom akcji. Popyt na bezpieczne przystanie widać także na rynku walutowym.
O ile pierwsza reakcja rynkowa na takie wydarzenia jest niemal oczywista, o tyle pytanie dotyczy tego, jak szybko sytuacja się uspokoi. Gdy niepewność zacznie opadać, rynki z reguły rozpoczynają proces odrabiania strat. Weekendowe wydarzenia osłabiły również złotego — kurs EURPLN wzrósł powyżej 4,23.
Rafał Sadoch, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.
