Japonia przygotowuje się do przedterminowych wyborów do Izby Reprezentantów w warunkach narastających problemów gospodarczych, presji inflacyjnej oraz napięć regionalnych w Azji Wschodniej. Głosowanie zaplanowane na 8 lutego obejmie wybór 465 posłów do kluczowej izby parlamentu, która decyduje zarówno o uchwalaniu budżetu, jak i o wyborze premiera. Z tej liczby 289 mandatów obsadzanych jest w okręgach jednomandatowych, a 176 przydzielanych proporcjonalnie na podstawie poparcia partyjnego, co sprawia, że wynik wyborów przesądzi nie tylko o składzie rządu w Tokio, lecz także o przyszłym kierunku polityki gospodarczej, obronnej i zagranicznej państwa.
Decyzję o rozpisaniu wyborów podjęła nowa premier, Sanae Takaichi, sprawująca urząd od zaledwie trzech miesięcy. Liczy ona na wykorzystanie wysokich notowań społecznych, które przyniosły jej m.in. zapowiedzi zwiększenia wydatków na obronność, uchwalenie rekordowego dodatkowego budżetu oraz bardziej stanowcza postawa wobec Chin, w tym w kwestii bezpieczeństwa Tajwanu. Wyraźniej narodowy styl przywództwa przełożył się na najwyższe poparcie dla rządu od ponad dekady, jednak wybory odbywają się w momencie rosnącej frustracji wyborców związanej z wysokimi kosztami życia.
Inflacja utrzymuje się powyżej 2% od ponad 3.5 roku, podczas gdy wzrost płac nie nadąża za wzrostem cen. Dodatkowym obciążeniem jest słaby jen, który podnosi koszty importu żywności i energii. W odpowiedzi rząd proponuje czasowe zawieszenie 8% podatku VAT na żywność, co oznaczałoby koszt rzędu około 5 bln jenów rocznie, natomiast opozycja opowiada się za trwałym zniesieniem tego podatku i wskazuje na potrzebę znalezienia nowych źródeł finansowania.
Stawką wyborów dla premier Takaichi jest nie tylko utrzymanie władzy, lecz także jej pozycja wewnątrzpartyjna. Brak wyraźnego powiększenia większości koalicyjnej może osłabić jej przywództwo i doprowadzić do szybkiego odsunięcia przez zaplecze partyjne. Z kolei zdecydowane zwycięstwo, zwłaszcza większość konstytucyjna wynosząca dwie trzecie mandatów, dałoby jej silny mandat do dalszego zwiększania wydatków publicznych, prowadzenia aktywnej polityki obronnej oraz pobudzania wzrostu gospodarczego poprzez inwestycje państwowe.
Wygrana Takaichi oznaczałaby dalsze zacieśnianie współpracy wojskowej z USA, natomiast słabszy rezultat mógłby spowolnić decyzje w obszarze obronności i polityki zagranicznej. W efekcie wybory te stanowią jednocześnie referendum nad przywództwem obecnej premier, reakcję społeczeństwa na drożyznę oraz test tego, czy Japonia zdecyduje się na bardziej zdecydowany kurs gospodarczy i militarny, czy też wejdzie w okres zwiększonej niepewności politycznej.
Krzysztof Kamiński - OANDA TMS
