Nastroje amerykańskich konsumentów ponownie się pogorszyły, sygnalizując narastającą presję na budżety gospodarstw domowych i rosnące obawy o perspektywy gospodarcze. W październiku indeks nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan spadł do 46,3 pkt, wobec 47,6 pkt oczekiwanych przez rynek, osiągając najniższy poziom od maja 2026 r. Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda ocena bieżącej sytuacji gospodarczej, której wskaźnik obniżył się do historycznego minimum wynoszącego 44,7 pkt. Dodatkową presję wywierają wysokie rentowności obligacji skarbowych i restrykcyjne warunki kredytowe, które ograniczają możliwości finansowania większych zakupów.
Pierwsze oznaki słabnącej konsumpcji są już widoczne w wynikach i prognozach amerykańskich przedsiębiorstw. Sieć Lowe’s obniżyła oczekiwania finansowe, Nike i Lululemon zmagają się ze słabszą sprzedażą, a McDonald’s odczuwa spadek popytu, co znalazło odzwierciedlenie w tegorocznej, sięgającej 23% przecenie akcji spółki. Presja nie ogranicza się przy tym do dóbr uznaniowych, ponieważ trudniejsze warunki rynkowe sygnalizują również producenci żywności, w tym Conagra i Campbell’s. Coraz wyraźniej widać zatem, że konsumenci zaczynają ostrożniej zarządzać swoimi budżetami, ograniczając wydatki lub poszukując tańszych alternatyw.
Pogarszające się perspektywy sektora konsumpcyjnego znajdują odzwierciedlenie w prognozach ekonomistów, którzy po raz pierwszy od końca 2024 r. oczekują spadku zysków zarówno w segmencie dóbr pierwszej potrzeby, jak i dóbr oraz usług uznaniowych. Oba sektory odpowiadają łącznie za około 13% kapitalizacji indeksu S&P 500 i mogą negatywnie wpływać na dynamikę jego wyników, mimo prognozowanego na cały 2026 r. wzrostu zysków spółek indeksu o 30%. Ostrożność inwestorów potwierdzają również przepływy kapitałowe. We wrześniu z funduszu Consumer Discretionary Select Sector SPDR ETF odpłynęło netto 638 mln USD, najwięcej od stycznia, podczas gdy indeks spółek konsumpcyjnych o równych wagach pozostaje od początku roku około 21 pkt proc. w tyle za szerokim rynkiem.
Niepokój budzi także coraz większa koncentracja giełdowych wzrostów w relatywnie wąskiej grupie największych spółek. Choć S&P 500 ustanowił w ubiegłym tygodniu kolejny rekord, jedynie około jedna trzecia firm wchodzących w jego skład była notowana powyżej średnich kroczących z 50 i 100 sesji. Oznacza to, że dobra kondycja indeksu coraz słabiej odzwierciedla sytuację całego rynku. Również prognozowany na trzeci kwartał wzrost zysków o 25% ma być napędzany przede wszystkim przez sektor technologiczny i energetyczny, podczas gdy spółki zależne od wydatków gospodarstw domowych mierzą się z rosnącą presją na przychody i marże.
W najbliższych tygodniach kluczowe znaczenie będzie miała odpowiedź na pytanie, jak długo amerykański konsument zdoła utrzymać dotychczasowe tempo wydatków. Szczególnie wrażliwe na wysokie koszty finansowania pozostają zakupy samochodów, mebli, sprzętu AGD oraz nieruchomości. Na razie stosunkowo solidne dane o wydatkach i wynagrodzeniach nie wskazują na gwałtowne załamanie konsumpcji, jednak rosnąca rozbieżność między kondycją gospodarstw domowych a rekordowymi poziomami indeksów giełdowych zwiększa podatność Wall Street na negatywne niespodzianki. Jeżeli w kolejnych miesiącach osłabienie popytu zacznie wyraźniej przekładać się na wyniki przedsiębiorstw, utrzymanie dotychczasowej dynamiki wzrostów amerykańskich akcji może okazać się coraz trudniejsze.
Krzysztof Kamiński - OANDA TMS
