Czwartkowa sesja na Wall Street przyniosła spadki rzędu 1,5%, a kontrakt terminowy na S&P 500 znajduje się poniżej 6700 pkt. Ropa zamknęła się wczoraj wysoko – baryłka WTI kosztowała blisko 98 USD. Na początku piątkowych godzin handlu notowania nieco się cofają, jednak sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje napięta i nie można wykluczyć ponownego powrotu do wzrostów. Nastroje przed weekendem nieco złagodziło odstępstwo przyznane Indiom na zakup rosyjskiej ropy.
Strony konfliktu wciąż utrzymują konfrontacyjny ton. Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że powstrzymanie Iranu przed zdobyciem broni nuklearnej jest dla niego o wiele ważniejsze niż ceny ropy. Nowy najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, w swoim pierwszym publicznym wystąpieniu zapowiedział, że Iran będzie dążył do faktycznego zamknięcia Cieśniny Ormuz. Dodał również, że Iran otworzy inne fronty wojny, jeśli USA i Izrael będą kontynuować ataki. Nie wskazuje to na szybkie zakończenie konfliktu, a rynek przygotowuje się na dłuższy okres podwyższonych cen ropy. Kurs EURUSD spada dziś do poziomu 1,15, a oczekiwania na dalsze cięcia stóp procentowych w USA nadal się zmniejszają – obecnie do końca roku nie jest już wyceniana nawet jedna pełna obniżka.
Mimo napiętej sytuacji geopolitycznej spadające oczekiwania na obniżki stóp procentowych ograniczają wzrost notowań złota. Jedna uncja wyceniana jest obecnie w okolicy 5100 USD. Silniejszy dolar wywiera presję na złotego – notowania EURPLN wzrosły wczoraj do poziomu 4,27.
W sytuacji, w której wysokie ceny ropy są głównym czynnikiem wpływającym na zmienność rynkową, kalendarium makroekonomiczne schodzi na drugi plan. Dziś jednak warto zwrócić uwagę na wstępny odczyt Uniwersytetu Michigan, który będzie już odzwierciedlał sytuację w marcu, po wybuchu wojny z Iranem. Indeks ten stanowi barometr nastrojów amerykańskich gospodarstw domowych, a także odzwierciedla oczekiwania inflacyjne – zarówno krótkoterminowe, jak i długoterminowe.
Rafał Sadoch, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.
