Informacja o wezwaniu przewodniczącego Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella przed ławę przysięgłych przez Departament Sprawiedliwości wywołała silne poruszenie na rynkach finansowych. Śledztwo dotyczy jego czerwcowych zeznań w Kongresie na temat znacznego wzrostu kosztów renowacji siedziby Fed. Choć Powell kategorycznie zaprzecza doniesieniom o luksusowym charakterze projektu i wskazuje na wzrost kosztów materiałów, pracy oraz nieprzewidziane problemy, jak skażenie budynku, sprawa nabiera wymiaru politycznego. Sam przewodniczący interpretuje działania władz jako próbę wywarcia presji na niezależność banku centralnego, szczególnie w kontekście prowadzonej polityki stóp procentowych.
Powell wyraźnie podkreślił, że stawką w tej sytuacji jest niezależność decyzyjna Fed – chodzi o to, czy stopy procentowe będą nadal ustalane wyłącznie na podstawie danych gospodarczych, takich jak inflacja i rynek pracy, czy też polityka pieniężna zostanie podporządkowana bieżącej agendzie administracji. Sprawa ta zaostrza trwający od lat konflikt między Powellem a prezydentem Donaldem Trumpem, który wielokrotnie wzywał do agresywnych obniżek stóp procentowych, argumentując to kosztami obsługi długu publicznego i wpływem stóp na sytuację gospodarczą. Trump zaprzeczył, jakoby miał wiedzę o toczącym się postępowaniu.
Rynki zareagowały nerwowo na informację o wezwaniu Powella. Kontrakty terminowe na amerykańskie akcje osłabiły się, notując chwilowy spadek S&P 500 o około 0.6%, dolar stracił na wartości, natomiast cena złota – tradycyjnie postrzeganego jako bezpieczna przystań w okresach niepewności – wzrosła do rekordowych poziomów. Inwestorzy zaczęli dostrzegać zwiększone ryzyko polityczne oraz możliwość zakłóceń w przewidywalności polityki pieniężnej USA.
W ostatnich miesiącach Fed trzykrotnie obniżył stopy procentowe o 0.25 punktu procentowego, sprowadzając je do przedziału 3.5–3.75%, jednak sygnalizował brak pośpiechu w podejmowaniu kolejnych decyzji. Obecnie rynek nie oczekuje zmian na najbliższym posiedzeniu Komitetu Otwartego Rynku (27–28 stycznia), jednak rosnąca presja polityczna i potencjalne konsekwencje instytucjonalne – jak zapowiedź senatora Thoma Tillisa o blokowaniu nominacji do zarządu Fed – mogą wpływać na przyszłe decyzje banku centralnego oraz jego zdolność do działania.
Eskalacja konfliktu nie tylko podważa zaufanie do instytucjonalnej niezależności Rezerwy Federalnej, ale także zwiększa ogólną niepewność polityczną i finansową. Może to przełożyć się na zmienność rynków oraz rewizję oczekiwań dotyczących przyszłej ścieżki stóp procentowych. W dłuższej perspektywie utrzymanie niezależności Fed będzie kluczowe dla stabilności amerykańskiej gospodarki i wiarygodności prowadzonej polityki monetarnej.
Krzysztof Kamiński - OANDA TMS
