Silna przecena brytyjskich obligacji rządowych oraz wzrost ich rentowności do najwyższych poziomów od niemal trzech dekad pokazują, że rynek coraz bardziej nerwowo reaguje na rosnące ryzyko polityczne w Wielkiej Brytanii. Rentowność 30-letnich obligacji wzrosła dzisiaj o 11 punktów bazowych, do 5,79%, czyli po raz pierwszy w XXI wieku. Jednocześnie pod presją znalazł się funt, który osłabił się wobec euro o 0,3%, schodząc do najniższego poziomu od końca kwietnia. Bezpośrednim źródłem napięcia są słabe wyniki Partii Pracy w wyborach lokalnych oraz narastająca presja na premiera Keira Starmera, co zwiększa spekulacje dotyczące możliwej zmiany przywództwa.
Inwestorzy obawiają się, że ewentualne odejście Starmera mogłoby oznaczać zmianę kierunku polityki gospodarczej i fiskalnej. Obecny premier oraz minister finansów Rachel Reeves są postrzegani jako politycy przywiązani do kontroli długu publicznego, ograniczania deficytu i utrzymywania dyscypliny budżetowej. Potencjalni następcy, tacy jak Andy Burnham czy Angela Rayner, są natomiast kojarzeni z większą presją na zwiększenie wydatków publicznych oraz złagodzenie obecnych reguł fiskalnych. Dla rynku obligacji oznaczałoby to ryzyko większych potrzeb pożyczkowych państwa, wyższej emisji długu i dalszego wzrostu rentowności.
Wrażliwość rynku na takie sygnały jest szczególnie duża po doświadczeniach z 2022 roku, kiedy plan podatkowy rządu Liz Truss doprowadził do gwałtownej przeceny funta i silnego wzrostu rentowności brytyjskich obligacji, zmuszając Bank Anglii do interwencji. Tamten epizod pozostaje ważnym punktem odniesienia dla inwestorów, którzy obecnie szybko reagują na każdą oznakę możliwego odejścia od ostrożnej polityki budżetowej. Wzrost rentowności ma przy tym realne znaczenie gospodarcze, ponieważ podnosi koszt obsługi długu publicznego.
Dla kursu GBPUSD taki układ czynników jest potencjalnie negatywny. W normalnych warunkach wzrost rentowności obligacji mógłby wspierać walutę, ponieważ zwiększa atrakcyjność aktywów denominowanych w funcie. Obecna sytuacja ma jednak inny charakter: rentowności rosną nie z powodu oczekiwań na silniejszy wzrost gospodarczy, lecz z powodu wyższej premii za ryzyko polityczne i fiskalne. To oznacza, że inwestorzy mogą żądać wyższego wynagrodzenia za utrzymywanie brytyjskiego długu, jednocześnie ograniczając ekspozycję na funta. W takim scenariuszu GBPUSD może pozostawać pod presją spadkową, zwłaszcza jeśli rynek zacznie wyceniać większe prawdopodobieństwo zmiany przywództwa w Partii Pracy, luźniejszej polityki budżetowej lub dalszego wzrostu kosztów obsługi długu. Obecnie kabel traci już ponad 0,59% względem wczorajszego zamknięcia.
Kluczowe będzie to, czy obecne napięcie okaże się jedynie krótkotrwałą reakcją rynku, czy początkiem szerszej utraty zaufania do brytyjskiej polityki fiskalnej. Jeśli Starmer i Reeves utrzymają kontrolę nad przekazem politycznym oraz potwierdzą przywiązanie do dyscypliny budżetowej, presja na funta może stopniowo osłabnąć, a GBPUSD może się ustabilizować. Jeżeli jednak pojawią się kolejne sygnały podważające stabilność polityczną lub sugerujące wzrost wydatków bez wiarygodnego finansowania, rynek może ponownie porównać sytuację do kryzysu z 2022 roku.
Krzysztof Kamiński - OANDA TMS
