Dostawy gazu ziemnego i ropy naftowej do Polski są niezagrożone, bo przez Cieśninę Ormuz w ogóle nie płynie do naszego kraju ropa, a gaz katarski może być szybko zastąpiony innymi kierunkami, poinformował minister energii Miłosz Motyka.
"Wszystko zależy od tego, jak długo potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie. Liczymy na to, że szybko się zakończy, bo im szybciej to się stanie, tym szybciej sytuacja wróci do normy. Dostawy gazu i ropy do Polski są niezagrożone. Przez Cieśninę Ormuz ropy nie sprowadzamy wcale, a gaz katarski jesteśmy w stanie szybko zastąpić dostawami spot z innych kierunków" - powiedział Motyka dziennikarzom podczas podpisania umowy na budowę bloków gazowych PGE w Rybniku i Gryfinie.
Jak podkreślił, portfel dostaw jest bardzo zdywersyfikowany i nie ma żadnego zagrożenia, tym bardziej, że Polska była najlepiej w Europie przygotowana na sezon jesienno-zimowy i zimowo-wiosenny z punktu widzenia zapełnienia magazynów.
"Dzisiaj poziom zapełnienia magazynów to nadal ponad 50%, mimo rekordowego zapotrzebowania na gaz tej zimy. To pokazuje, że nasz system był i jest dobrze przygotowany pod kątem zapasów i dobrze zdywersyfikowany" - dodał minister.
Według niego, jeśli chodzi o dostawy ropy, to dzisiaj już widać, że wzrost popytu będzie wolniejszy niż wzrost podaży na rynku, a Stany Zjednoczone już deklarują, że są w stanie zwiększyć produkcję ropy i gazu dość szybko.
"Jest to oczywiście problem z punktu widzenia geopolitycznego, jeśli chodzi o kierunek tych dostaw, szczególnie do Azji, do Chin, bo będziemy musieli konkurować o surowiec z większą liczbą państw. To jest obiektywny czynnik, który podnosi ceny, natomiast tę presję - również ze strony Chin - na pełne odblokowanie Cieśniny Ormuz już widzimy, więc mamy nadzieję, że szybko ta sytuacja wróci do normy" - podsumował.
(ISBnews)
