Gołębie wypowiedzi prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego zwiększyły oczekiwania inwestorów na wcześniejsze obniżki stóp procentowych w Polsce. Rynek ponownie zaczął wyceniać możliwość złagodzenia polityki pieniężnej po wakacjach, co przełożyło się na spadek rentowności obligacji skarbowych oraz osłabienie złotego. Po konferencji prezesa NBP kurs EUR/PLN wzrósł w okolice 4,33, a kontrakty FRA ponownie zaczęły wskazywać na perspektywę przyszłych cięć stóp. Polska waluta może pozostawać pod presją, zwłaszcza jeżeli inwestorzy nadal będą zakładali utrzymanie relatywnie restrykcyjnej polityki pieniężnej przez Europejski Bank Centralny i Rezerwę Federalną.
Podczas konferencji prasowej Adam Glapiński określił członków Rady Polityki Pieniężnej mianem „ostrożnych gołębi”, sugerując, że nastawienie Rady stopniowo staje się łagodniejsze. Siebie nazwał natomiast mniej ostrożnym i mniej płochliwym gołębiem. Dopuścił możliwość obniżenia stóp procentowych jeszcze w 2026 roku, a także złożenia po wakacjach wniosku o cięcie o 25 punktów bazowych. Zastrzegł jednak, że jest to jego osobista opinia i nie ma pewności, czy propozycja uzyskałaby poparcie większości członków RPP. Jednocześnie wykluczył możliwość przeprowadzenia dwóch obniżek w 2026 roku. Prezes NBP ocenił również, że do połowy 2027 roku pozostali członkowie Rady mogą stać się mniej ostrożni w podejściu do łagodzenia polityki pieniężnej. Po wypowiedziach Glapińskiego wzrosło prawdopodobieństwo wcześniejszego ruchu, możliwego nawet w pierwszej połowie przyszłego roku. Mimo łagodniejszego tonu prezesa NBP rynek nie spodziewa się cięcia stóp jeszcze w 2026 roku. Wynika to z faktu, że inflacja w dalszej części roku może wzrosnąć mocniej, niż wynika z projekcji banku centralnego, między innymi w związku ze zmianami podatkowymi wpływającymi na ceny paliw. Jednocześnie inwestorzy nadal nie uwzględnili w cenach aktywów pełnej skali możliwego łagodzenia polityki pieniężnej w latach 2026–2027.
Adam Glapiński uznał obecną sytuację inflacyjną za dobrą. Jego zdaniem dynamika cen może przejściowo wzrosnąć, lecz powinna pozostać w przedziale dopuszczalnych odchyleń od celu NBP, wynoszącego 2,5 proc. z tolerancją jednego punktu procentowego w górę lub w dół. Do najważniejszych zagrożeń dla stabilności cen zaliczył koszty energii, politykę fiskalną, wojnę w Ukrainie oraz konflikt na Bliskim Wschodzie. Według prezesa NBP wzrost wynagrodzeń nie powinien już stanowić istotnego źródła presji inflacyjnej. Dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw wyraźnie spowalnia i jest najniższa od pięciu lat. Za największą słabość polskiej gospodarki Glapiński uznał natomiast stan finansów publicznych, który może ograniczać przestrzeń do łagodzenia polityki pieniężnej.
Istotnym czynnikiem ryzyka pozostaje sytuacja na Bliskim Wschodzie, szczególnie w rejonie cieśniny Ormuz. Częściowe przywrócenie ruchu statków doprowadziło początkowo do spadku cen ropy, jednak ponowna wymiana ognia spowodowała ich wzrost. Glapiński ocenił, że konflikt może potrwać długo, lecz jego dotychczasowy wpływ na polską gospodarkę okazał się mniejszy, niż początkowo się obawiano. Jego zdaniem Polsce nie grozi obecnie powtórka gwałtownego wzrostu inflacji obserwowanego w 2022 roku.
Opublikowany przez Narodowy Bank Polski raport o inflacji przyniósł wyraźne podwyższenie prognoz dynamiki cen na lata 2026–2027 oraz nieznaczne obniżenie oczekiwanego tempa wzrostu gospodarczego. Oznacza to, że w najbliższych kwartałach NBP zakłada scenariusz nieco wyższej inflacji i jednocześnie słabszej koniunktury, niż przewidywał w marcowej projekcji. Według najnowszych prognoz średnioroczna inflacja w 2026 roku wyniesie 2,9 proc., podczas gdy w marcu bank centralny oczekiwał 2,3 proc. Prognozę na 2027 rok podniesiono z 2,4 do 2,7 proc., natomiast szacunek na 2028 rok obniżono nieznacznie, z 2,3 do 2,2 proc.
Inflacja powinna więc pozostać w przedziale dopuszczalnych odchyleń od celu NBP, wynoszącym od 1,5 do 3,5 proc., jednak w drugiej połowie 2026 roku może być wyższa, niż wcześniej zakładano. Ścieżka centralna wskazuje, że w trzecim kwartale dynamika cen może wynieść około 3 proc., a w czwartym kwartale wzrosnąć do 3,2 proc. W kolejnych latach inflacja ma stopniowo się obniżać. Mimo gołębiej retoryki Adama Glapińskiego wyniki lipcowej projekcji nie stanowią mocnego argumentu za rozpoczęciem szybkiej serii obniżek stóp procentowych. Podwyższenie prognoz inflacji na lata 2026–2027, utrzymująca się podwyższona inflacja bazowa oraz niekorzystna sytuacja finansów publicznych przemawiają za zachowaniem ostrożności. Wypowiedzi prezesa NBP zwiększyły jednak prawdopodobieństwo wcześniejszego, pojedynczego cięcia stóp, o ile w kolejnych miesiącach inflacja pozostanie pod kontrolą, a sytuacja geopolityczna nie doprowadzi do trwałego wzrostu cen energii. Para EURPLN obecnie wyceniana jest na 4,3380 - to najwyższy poziom od listopada 2024 roku.
Krzysztof Kamiński - OANDA TMS
