Czwartkowa sesja na Wall Street przyniosła powrót do spadków, którym tym razem przewodziły spółki z sektora przemysłowego. Dow Jones stracił aż 1,6%, podczas gdy technologiczny Nasdaq jedynie 0,5%. W piątkowy poranek kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy dalej osuwają się na południe, a ten na S&P 500 znajduje się w pobliżu 6800 pkt.
Rynek cały czas obawia się przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie. Z tego powodu ropa rośnie do 84 USD za baryłkę WTI i znajduje się najwyżej od blisko dwóch lat. Ruch morski w Cieśninie Ormuz niemal całkowicie zamarł. Ropa chwilowo taniała w trakcie godzin nocnych, gdy pojawiły się spekulacje, że USA podejmą działania w celu obniżenia cen, jak uwolnienie rezerw, ale był to tylko chwilowy ruch. Wcześniej Trump sygnalizował, że w celu ustabilizowania rynku ropy USA mogą eskortować tankowce przez Cieśninę Ormuz.
Wysokie ceny ropy podnoszą obawy o inflację. Rynek stopniowo wycofuje się z oczekiwań na cięcia stóp procentowych przez Fed w dalszej części roku. Dziś w centrum uwagi rynków znajdują się lutowe dane z amerykańskiego rynku pracy, choć ze względu na ostatnie zmiany ich wpływ może być ograniczony. Dane z amerykańskiej gospodarki publikowane w ostatnim czasie nie wypadały źle, a obawy związane z inflacją po ataku na Iran są większe. Innymi słowy — trudno wyobrazić sobie tak słabe dane, które byłyby w stanie ponownie podbić oczekiwania na szybkie cięcia stóp w środowisku tak wysokich cen ropy.
Mediana prognoz rynkowych zakłada spowolnienie tempa kreacji nowych miejsc pracy w USA do 60 tys. z 130 tys. przed miesiącem. Stopa bezrobocia i wzrost płac mają się utrzymać odpowiednio na poziomie 4,3% i 3,7%. W tym samym czasie poznamy również dane o sprzedaży detalicznej za styczeń.
Rafał Sadoch, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.
