Mimo niskiego otwarcia poniedziałkowej sesji na Wall Street, po tym jak Biały Dom znów uderzył w Fed, udało się finalnie wyjść nad kreskę. S&P 500 znalazł się powyżej 7 000 pkt., wyznaczając nowe szczyty, choć dziś notowania kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy nieznacznie osuwają się na południe.
W sytuacji, gdy trwa hossa na rynku akcyjnym, wzrost awersji do ryzyka po kolejnym ataku na Fed nie trwał długo. Indeksy szybko wróciły do wzrostów. Choć rynek nie spodziewa się, że Fed w tym miesiącu obniży stopy procentowe, dziś w centrum uwagi rynków znajdują się grudniowe dane o inflacji w USA. Mediana prognoz rynkowych wskazuje na ustabilizowanie się tempa wzrostu cen na poziomie 2,7% r/r. Niższe od oczekiwań dane powinny oczywiście wspierać sentyment na Wall Street, podczas gdy wyższe będą sprzyjały korekcie.
Dodatkowo dziś, przed otwarciem sesji na Wall Street, poznamy wyniki JPMorgan Chase, który jako pierwszy z największych amerykańskich banków opublikuje rezultaty swojej działalności. Odbiór raportów banków bywa prognostykiem całego sezonu wyników. Po wczorajszym wyznaczeniu szczytów w przypadku niemieckiego DAX-a, dziś na rynku pojawiają się nastroje korekcyjne, a indeks spada poniżej 25 500 pkt.
Na rynku surowcowym, przez obawy związane z Iranem, ropa dobija do poziomu 60 USD za baryłkę WTI. Złoto pozostaje blisko wyznaczonych w dniu wczorajszym rekordów – blisko 4 600 USD za uncję. Eurodolar notowany jest poniżej 1,17. Wydźwięk dzisiejszych danych o grudniowej inflacji nie pozostanie bez wpływu na notowania dolara. Jednak większym długoterminowym wyzwaniem będzie spór pomiędzy Powellem a Trumpem.
W gronie G10 coraz większą uwagę przyciągają słabnące notowania japońskiej waluty. Para USD/JPY dobija dziś do 159 jenów za każdego dolara. Rosnące napięcia na linii z Chinami osłabiają japońską walutę.
Rafał Sadoch, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.
