Ceny ropy gwałtownie wzrosły w reakcji na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz ryzyko zakłóceń w fizycznych przepływach surowca, co przełożyło się na wyraźny wzrost premii za ryzyko. Notowania Brent w szczytowym momencie dzisiejszej sesji skoczyły nawet o 29 proc., osiągając 119,50 dolara za baryłkę, po bardzo mocnym poprzednim tygodniu, a amerykańska ropa WTI również dynamicznie zyskała, chwilowo rosnąc o około 31 proc. Część wzrostu została później skorygowana po sygnałach, że państwa konsumenckie rozważają uwolnienie części strategicznych rezerw, co rynek odebrał jako próbę ograniczenia krótkoterminowego niedoboru.
Najważniejszym źródłem niepewności jest praktyczne wstrzymanie żeglugi przez cieśninę Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przepływa około jedna piąta światowego handlu ropą. Doniesienia o atakach na infrastrukturę energetyczną dodatkowo wzmocniły obawy o ciągłość dostaw, automatycznie podbijając premię za ryzyko nie tylko na rynku ropy, lecz także gazu. W sytuacji realnych ograniczeń eksportu część eksporterów zaczęła odczuwać narastające problemy logistyczne i magazynowe, co mogło wymuszać czasowe redukcje wydobycia, gdy zapasy szybko zapełniają się w pobliżu terminali i rafinerii. Irak zaczął ograniczać produkcję już tydzień wcześniej, co sugeruje, że presja po stronie operacyjnej narastała stopniowo, zanim została w pełni zdyskontowana w cenach.
Rządy krajów G7 mają omawiać możliwość skoordynowanego uwolnienia ropy z rezerw strategicznych, a operacja mogłaby być prowadzona we współpracy z Międzynarodową Agencją Energetyczną. Skala potencjalnego ubytku podaży pozostaje jednak znacząca. JPMorgan w nocie z 8 marca wskazuje, że wyłączenia wydobycia w regionie mogą wzrosnąć do ponad 4 mln baryłek dziennie do końca przyszłego tygodnia. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ Bliski Wschód odpowiada za około jedną trzecią globalnej podaży, więc każde trwalsze ograniczenie produkcji lub eksportu ma konsekwencje wykraczające daleko poza rynek lokalny.
Wzrost cen surowca szybko przeniósł się na rynki produktów paliwowych i zaczął wymuszać reakcje polityczne. Chiny miały polecić największym rafineriom ograniczenie eksportu diesla i benzyny, co wzmacnia bezpieczeństwo podaży na rynku krajowym, ale jednocześnie może usztywniać globalny bilans paliw. Korea Południowa analizuje natomiast instrumenty osłonowe, w tym możliwość administracyjnego ograniczania cen detalicznych paliw lub czasowych ulg podatkowych. W Stanach Zjednoczonych ceny benzyny wzrosły do najwyższego poziomu od sierpnia 2024 roku, zyskując wymiar polityczny w kontekście presji inflacyjnej i zbliżających się wyborów "midterms", a w Wielkiej Brytanii coraz częściej pojawiają się zapowiedzi działań łagodzących koszty energii dla gospodarstw domowych, jeśli utrzymanie wysokich cen surowców zacznie wyraźnie pogarszać nastroje konsumentów i perspektywy wzrostu.
Krzysztof Kamiński - OANDA TMS
