17:32 | GMT: 16:32 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
eXtremalnyPL_baner_podstrony
Komentarze
13.11.19 10:39

Po sierpniowej niespodziance, jaką dla znacznej części uczestników rynku była obniżka kosztu kapitału o pół punktu procentowego, członkowie Banku Rezerwy Nowej Zelandii ponownie postanowili zaskoczyć inwestorów. Tym razem, chociaż oczekiwania analityków wskazywały na redukcję stóp procentowych o 25 pb., bankierzy centralni nie zdecydowali się na wprowadzanie zmian w parametrach polityki monetarnej. Oczekiwania na taki ruch pobudził wtorkowy raport, z którego wynikało, że perspektywy inflacyjne uległy pogorszeniu. Z uzasadnienia członków banku centralnego dowiedzieliśmy się, że chcą oni poczekać aż pełne przełożenie na gospodarkę osiągną zmiany wprowadzone wcześniej, co pozwoli ocenić ich skuteczność. Chociaż obniżone zostały prognozy wzrostu, jako czynnik przemawiający na rzecz powstrzymania się przed dalszą ekspansją monetarną wymieniona została stabilizacja zarówno nowozelandzkiej jak i globalnej gospodarki. Dzisiejsza decyzja przełożyła się na silną aprecjację dolara nowozelandzkiego, który w stosunku do USD zyskiwał dziś w nocy 1.4%. Para oscyluje obecnie w okolicy 0.64, tuż poniżej oporu wyznaczonego przez dołek z października zeszłego roku.

Po spokojnej sesji w USA, straty odnotowała większość indeksów azjatyckich. Na nastrojach inwestorów ciążyły wczorajsze wypowiedzi Donalda Trumpa. Chociaż podkreślił on, że rozmowy z negocjatorami chińskimi przebiegają pomyślnie, dodał, że w przypadku braku porozumienia Stany Zjednoczone będą decydowały się na kolejne podwyżki taryf. To oznacza, że obecnie możemy spodziewać się albo podpisania tymczasowej umowy handlowej, albo dalszego zaognienia konfliktu. Co więcej, ton wczorajszej wypowiedzi nie był zgodny z coraz bardziej pozytywnym nastawieniem przedstawianym przez przedstawicieli obydwu państw i może zostać potraktowany jako próba wywarcia dodatkowej presji na Chińczykach. To jednak nie koniec problemów dla azjatyckich aktywów, których wycena znalazła się pod presją także ze względu na dalszą eskalację protestów w Hong Kongu. Po tym jak w poniedziałek zginął jeden z protestujących studentów, już trzeci dzień z rzędu nasilają się napięcia, co doprowadziło do zamknięcia tamtejszych szkół. W tej sytuacji wyprzedaż objęła większość głównych parkietów azjatyckich. Płasko dzień zaczynają natomiast inwestorzy na Starym Kontynencie. Na dalszy przebieg sesji wpływać mogą dane inflacyjne z Wielkiej Brytanii, które poznamy o godzinie 10:30. Później zmienność pobudzić mogą odczyty zza oceanu, także dotyczące dynamiki zmian cen. O godzinie 17 rozpocznie się natomiast przedstawienie półrocznego raportu przez Jerome Powella, szefa Rezerwy Federalnej, które kontynuowane będzie jutro.
 
Marcin Motłoch, Zespół mForex, Biuro Maklerskie mBanku S.A.