15:04 | GMT: 14:04 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
eXtremalnyPL_baner_podstrony
Aktualności
Wyświetlane 1-10 z 21733 pozycji.
12.11.2019 09:42

Gdyby doszło do bardziej znaczącego pogorszenia nastrojów w przemyśle albo jeszcze dodatkowo do pogorszenia nastrojów konsumenckich, prawdopodobieństwo dokonania obniżki stóp procentowych zwiększyłoby się, uważa członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Eryk Łon. Według niego, nastroje konsumentów i przedsiębiorców kluczowe dla polskiej polityki pieniężnej.

"Obserwując sytuację gospodarczą w naszym kraju pozytywnie oceniam fakt dominacji dobrych nastrojów konsumenckich. To, iż znajdują się one na wysokim poziomie, ułatwia nam utrzymywanie wysokiego tempa wzrostu gospodarczego. Bez optymizmu konsumenckiego trudno mówić o szansach na dalszy rozwój gospodarczy. Niemniej jednak niepokojące są dane o nastrojach w przemyśle. Mam na myśli wskaźnik PMI" - napisał Łon w artykule, który ukazał się w serwisie wGospodarce.pl.

"Myślę, że gdyby doszło do bardziej znaczącego pogorszenia nastrojów w przemyśle albo jeszcze dodatkowo do pogorszenia nastrojów konsumenckich prawdopodobieństwo dokonania obniżki stóp procentowych przez NBP zwiększyłoby się. W chwili obecnej można powiedzieć, że korzystne jest to, iż stopy procentowe zarówno w ujęciu nominalnym, jak i realnym kształtują się na stosunkowo niskim poziomie i dlatego uważam, że ewentualna obniżka też nie powinna być raczej znacząca" - dodał.

Według niego, obniżka byłaby pewnym sygnałem dla uczestników życia gospodarczego, że bank centralny czuwa i zamierza przeciwdziałać skutkom ewentualnego ochłodzenia gospodarczego w naszym kraju.

"Generalnie czekam na kolejną projekcję PKB oraz inflacji, zastrzegając sobie jednak prawo do osobistej autorskiej oceny perspektyw rozwoju polskiej gospodarki. Tym, co mnie bardzo cieszy, jest to, iż nie doszło w naszym kraju do zjawisk deflacyjnych w tym roku. Lepsza jest nawet inflacja lekko wyższa niż górny poziom granicy odchyleń od celu inflacyjnego aniżeli zjawiska deflacyjne" - podsumował członek RPP.

Łon od kilku miesięcy opowiada się za rozważeniem obniżek stóp procentowych w Polsce.

Większość ekonomistów bankowych spodziewa się, że RPP utrzyma stopy procentowe bez zmian do końca 2022 r.

(ISBnews)

12.11.2019 09:31

Stopa bezrobocia będzie obniżać się do 3,6% na koniec tego roku, ale następnie wzrośnie do 3,8% na koniec 2020 r. i do 4,1% na koniec 2021 r. (wobec 3,8% na koniec 2018 r.), wynika z centralnej ścieżki projekcji inflacyjnej Narodowego Banku Polskiego (NBP).

W projekcji z lipca br. bank centralny spodziewał się, że stopa bezrobocia wyniesie 3,7% na koniec 2019 r. oraz po 3,6% na koniec 2020 r. i 2021 r.

"Od początku bieżącego roku firmy coraz rzadziej zgłaszają braki kadrowe jako barierę rozwoju - udział przedsiębiorstw sygnalizujących ten problem jest najniższy od początku 2017 r. Przewiduje się przy tym, że zapowiedziany silny wzrost wynagrodzenia minimalnego przyczyni się do redukcji zatrudnienia otrzymujących je osób jedynie w niewielkiej skali. W rezultacie słabnącego popytu na pracę przy relatywnie stabilnej stopie aktywności zawodowej w latach 2020-2021 nieznacznie wzrasta stopa bezrobocia, choć wciąż będzie się ona kształtować na bardzo niskim poziomie" - czytamy w "Raporcie o inflacji".

Według centralnej ścieżki projekcji, stopa bezrobocia równowagi NAWRU ma wynieść w latach 2019-2021 odpowiednio: 4%, 4,2% i 4,3% (wobec 4,4% w 2018 r.).

"W horyzoncie projekcji dynamika liczby pracujących według BAEL obniży się względem poprzednich lat i ukształtuje się na nieznacznie ujemnym poziomie. Do osłabienia silnego dotychczas popytu na pracę przyczyni się przede wszystkim spowolnienie gospodarcze w kraju. Taki scenariusz wspierają wyniki badań ankietowych przedsiębiorców, które wskazują na gorsze perspektywy wzrostu zatrudnienia przy równoczesnym zwiększeniu odsetka firm prognozujących redukcję liczby pracowników w perspektywie najbliższych 12 miesięcy" - czytamy dalej.

Liczba pracujących - według centralnej ścieżki projekcji - obniży się o 0,2% w 2019 r., o 0,3% w 2020 r. i o 0,2% w 2021 r.

"W horyzoncie projekcji utrzyma się umiarkowanie wysokie tempo wzrostu realnych wynagrodzeń przewyższające dynamikę wydajności pracy. Dynamikę wynagrodzeń w latach 2020-2021 będzie podwyższać zapowiedziany silny wzrost płacy minimalnej, ale słabnący popyt na pracę ograniczy skalę podwyżek dla pozostałej grupy pracowników" - napisał dalej NBP.

W projekcji założono, że wynagrodzenia wzrosną o 7,1% w 2019 r., o 7,2% w 2020 r. i o 6,7% w 2021 r. Towarzyszyć temu będzie wzrost wydajności pracy - odpowiednio o: 4,6%, 3,9% i 3,6% (wobec 4,8% wzrostu w 2018 r.).

Bank centralny zwraca uwagę, że presję płacową w horyzoncie projekcji będzie nadal łagodzić obecność imigrantów, głównie z Ukrainy.

"Ich znaczenie dla rynku pracy rośnie wraz z obserwowanym wydłużaniem się przeciętnego czasu pobytu w naszym kraju oraz rosnącej obecności w kolejnych działach gospodarki. Jednocześnie można oceniać, że ryzyko wyjazdu znacznej liczby ukraińskich pracowników z Polski do Niemiec po częściowym otwarciu niemieckiego rynku pracy dla pracowników spoza UE od 2020 r. jest ograniczone. Warunki umożliwiające podjęcie zatrudnienia w tym kraju pozostaną bowiem dość restrykcyjne, a jednocześnie w ostatnich kwartałach nastąpiło wyraźne pogorszenie koniunktury w niemieckiej gospodarce, co może ograniczać popyt na pracę świadczoną przez imigrantów" - wskazano w "Raporcie".

Koszty pracy w horyzoncie projekcji będzie zwiększać - poza wyraźnym wzrostem płacy minimalnej - również wprowadzenie pracowniczych planów kapitałowych, ale - według NBP - oddziaływanie tego czynnika będzie relatywnie słabsze.

"Wzrost kosztów pracy znajdzie odzwierciedlenie w przyśpieszeniu dynamiki jednostkowych kosztów pracy w latach 2020-2021. Ze względu jednak na prognozowane spowolnienie aktywności gospodarczej w Polsce ograniczające popyt na pracę, a także obecność znacznej liczby imigrantów zarobkowych, skala tego przyśpieszenia będzie relatywnie niewielka. W efekcie dynamika jednostkowych kosztów pracy jedynie nieznacznie będzie przekraczać poziom 3% r/r" - czytamy dalej w materiale.

Według projekcji, jednostkowe koszty pracy zwiększą się o 2,6% w 2019 r., o 3,4% w 2020 r. oraz o 3,2% w 2021 r. (po wzroście o 2,4% w ub.r.).

(ISBnews)

12.11.2019 09:03

Wzrost PKB sięgnie 4,3% w tym roku, a następnie spowolni do 3,6% w 2020 r. i do 3,3% w 2021 r., wynika z centralnej ścieżki projekcji inflacyjnej Narodowego Banku Polskiego (NBP), opublikowanej w "Raporcie o inflacji".

W raporcie z lipca 2019 r. NBP spodziewał się, że wzrost gospodarczy Polski wyniesie 4,5% w 2019 r., 4% w 2020 r. i 3,5% w 2021 r.

"Krajowa aktywność gospodarcza charakteryzowała się dotąd wysoką odpornością na negatywne sygnały płynące z zagranicy, jednak tempo wzrostu PKB w III kw. najprawdopodobniej obniżyło się i ukształtowało nieco poniżej założeń lipcowej rundy prognostycznej. W horyzoncie bieżącej projekcji przewiduje się, że dynamika PKB będzie dalej stopniowo obniżać się, do czego przyczyni się utrzymujące się osłabienie koniunktury w gospodarkach głównych parterów handlowych Polski. W tym samym kierunku będzie oddziaływać wolniejszy wzrost absorpcji funduszy europejskich w końcowej fazie perspektywy finansowej UE na lata 2014-2020" - czytamy w "Raporcie o inflacji".

"Skalę spowolnienia dynamiki popytu krajowego będą łagodzić już wprowadzone oraz planowane przez rząd zmiany fiskalne. Obejmują one wzrost wielkości świadczeń społecznych oraz spadek obciążeń podatkowych, podwyższając dynamikę spożycia prywatnego. Korzystnie na popyt krajowy będzie oddziaływać również niski poziom stóp procentowych i związane z nim niskie koszty kredytu" - czytamy dalej.

Według projekcji, w latach 2019-2021 dynamika spożycia gospodarstw domowych obniży się, ale pozostanie na relatywnie wysokim poziomie.

"Do utrzymania wysokiej dynamiki konsumpcji prywatnej przyczyni się rozłożony w czasie wpływ wprowadzanego w br. pakietu fiskalnego. Obejmuje on rozszerzenie programu 'Rodzina 500+', zmiany w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) prowadzące do spadku obciążeń podatkowych pracowników oraz wypłatę jednorazowego świadczenia emerytalnego. Ponadto program 'Emerytura+' (tzw. 13. emerytura) ma być kontynuowany w kolejnych latach, co wraz z wprowadzeniem od IV kw. 2019 r. nowego świadczenia uzupełniającego dla osób niepełnosprawnych będzie stanowić dodatkowy bodziec dla konsumpcji prywatnej w tym okresie" - wskazano w dokumencie.

Pozytywnie na wydatki gospodarstw domowych wpływać będzie również nadal korzystna z punktu widzenia pracowników sytuacja na rynku pracy skutkująca utrzymaniem, pomimo spadku, relatywnie wysokiej dynamiki funduszu wynagrodzeń. Dodatkowo, wzrost zarobków w wyniku zapowiedzianej podwyżki płacy minimalnej dotyczyć będzie gospodarstw domowych charakteryzujących się relatywnie wyższą krańcową skłonnością do konsumpcji. Jednocześnie jednak w wyniku słabnącego w horyzoncie projekcji popytu na pracę nastąpi stopniowe obniżenie tempa wzrostu funduszu płac i w konsekwencji także dynamiki dochodów do dyspozycji gospodarstw domowych, przewiduje bank centralny.

"Dynamikę dochodu w ujęciu realnym obniżać będzie także rosnąca inflacja. W efekcie w dalszym horyzoncie projekcji oczekiwane jest obniżenie tempa wzrostu konsumpcji gospodarstw domowych, co wynika również z faktu, iż polityka fiskalna najsilniej będzie podwyższać dynamikę spożycia prywatnego w 2020 r. Oczekiwana w projekcji skala obniżenia dynamiki konsumpcji będzie jednak ograniczona, a spożycie gospodarstw domowych w całym horyzoncie prognozy będzie głównym czynnikiem wzrostu PKB w Polsce" - podkreślił NBP.

Według projekcji, w latach 2019-2021 dynamika nakładów brutto na środki trwałe będzie się obniżać, do czego przyczyni się wyhamowanie wzrostu inwestycji sektora instytucji rządowych i samorządowych oraz - w dalszym horyzoncie - także inwestycji prywatnych.

"Dynamika nakładów brutto na środki trwałe sektora finansów publicznych będzie, z wyjątkiem 2020 r., kształtować się na nieznacznym ujemnym poziomie ograniczając tym samym łączną dynamikę inwestycji w całej gospodarce. Za przewidywany niewielki spadek inwestycji publicznych w br. odpowiadają niższe niż w ubiegłym roku wydatki na środki trwałe jednostek samorządu terytorialnego. W kolejnych latach na dynamikę inwestycji publicznych istotnie wpłynie założony w projekcji poziom absorpcji funduszy unijnych. Wskazuje on na jedynie niewielkie zwiększenie wykorzystania środków UE współfinansujących inwestycje publiczne w 2020 r. i jego spadek w 2021 r." - czytamy w "Raporcie".

Według NBP, w 2019 r. tempo wzrostu nakładów brutto na środki trwałe sektora prywatnego wyraźnie przyśpieszy, na co złoży się wysoka dynamika inwestycji przedsiębiorstw przy utrzymującym się relatywnie silnym popycie gospodarstw domowych na nieruchomości mieszkaniowe.

"Aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw sprzyja niska bieżąca stopa inwestycji, której towarzyszyło dotychczas wysokie wykorzystanie zdolności produkcyjnych firm. Zakup środków trwałych finansowanych kredytem ułatwia przy tym historycznie niski poziom stóp procentowych, choć głównym źródłem finansowania inwestycji zarówno przedsiębiorstw, jak i gospodarstw domowych pozostają nadal środki własne. Do pogorszenia perspektyw inwestycji prywatnych w latach 2020-2021 przyczyni się – oddziałujące na krajową gospodarkę z opóźnieniem - obserwowane od połowy ub.r. spowolnienie dynamiki popytu zewnętrznego" - napisano także w materiale.

Tempo wzrostu produktu potencjalnego polskiej gospodarki w horyzoncie projekcji ukształtuje się na średnim poziomie 3,6%, na co złoży się spadek wkładu czynnika pracy przy rosnącym udziale kapitału, podał też bank centralny.

"Spowalniający w horyzoncie projekcji wzrost gospodarczy nie będzie już w latach 2020-2021 przekraczał dynamiki produktu potencjalnego. W efekcie dodatnia obecnie luka popytowa, stanowiąca syntetyczną miarę presji popytowej, od III kw. 2020 r. zacznie się stopniowo domykać. Tym samym w dłuższym horyzoncie projekcji presja popytowa i wynikająca z niej presja na wzrost cen ulegną osłabieniu" - napisano dalej w "Raporcie".

Projekcja została przygotowana na podstawie danych dostępnych do 18 października 2019 r. (cut-off date).

(ISBnews)

12.11.2019 08:17

Barometr Ofert Pracy (BOP) - wskazujący na zmiany liczby publikowanych w internecie ofert pracy - spadł o 2,2 pkt m/m i wyniósł 247,9 pkt w październiku 2019 r., podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Według Instytutu, jest to siódmy spadek indeksu w br.

"Kurczenie się liczby wakatów trwa dłużej niż w poprzednim okresie dekoniunktury w 2013 roku, a tak ostrego ich spadku nie obserwowaliśmy od czasów kryzysu finansowego w latach 2008-2009. Obecna wartość indeksu jest zbliżona do tej z września 2017 roku. Do spadku liczby internetowych ofert zatrudnienia przyczynia się kurczenie tempa napływu nowych zamówień do przedsiębiorstw, wciąż rosnące koszty pracy oraz ogólne ochłodzenie klimatu koniunktury gospodarczej. Zegar rynku ofert pracy od kilku miesięcy wskazuje na zakończenie okresu dobrej koniunktury na rynku" - czytamy w raporcie.

W 2019 roku spadkowa tendencja obserwowana jest we wszystkich województwach bez wyjątku, przy czym największa redukcja internetowych ofert pracy w stosunku do grudnia ub. r. dotyczyła woj. lubuskiego, opolskiego oraz wielkopolskiego, podało Biuro.

"Spośród szerokich grup ofert pracy, w samym październiku wzrost liczby internetowych ofert pracy obserwujemy jedynie dla pracowników fizycznych. W pozostałych grupach wystąpił spadek liczby wakatów. Największej redukcji uległa grupa ofert skierowanych do przedstawicieli zawodów usługowych" - czytamy w raporcie.

Z dłuższej perspektywy czasu, w zawodach związanych z pracami fizycznymi ofert pracy przybyło w ostatnich latach najwięcej, zaś w zawodach z zakresu nauk społecznych - najmniej, podkreślono.

Barometr Ofert Pracy powstaje na podstawie ogłaszanych w internecie ofert pracy przy współpracy Katedry Makroekonomii Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie oraz Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych.

(ISBnews)

08.11.2019 11:52

Podwyżki cen benzyn na rynku hurtowym mogą przełożyć się na podwyżki cen tego paliwa w detalu, pod warunkiem, że w hurcie ceny utrzymają się na obecnym poziomie lub nadal będą rosły, wynika z komentarza rynkowego analityków Biura Maklerskiego Reflex.

Poniżej komentarz rynkowy BM Reflex:

Poza symbolicznymi zmianami cen benzyny i diesla na poszczególnych obiektach od połowy października ceny paliw są stabilne. Średnio w mijającym tygodniu za paliwa (z wyjątkiem LPG) płacimy tyle co przed tygodniem. Benzyna bezołowiowa 95 kosztuje 4,92 zł/l, bezołowiowa 98 - 5,24 zł/l, olej napędowy - 4,94 zł/l i autogaz 2,01 zł/l. Tym samym ceny wszystkich paliw na stacjach są niższe niż przed rokiem. Za litr bezołowiowej 95 płacimy 16 gr mniej, bezołowiowej 98 - 15 gr, oleju napędowego - 36 gr, a za litr autogazu 55 gr.

Na tle obserwowanych zmian cen wszystkich paliw wyraźnie zaznaczają się podwyżki cen autogazu, który średnio w tym tygodniu drożeje 4 grosze na litrze. Wzrost ceny powyżej 2 zł/l oznacza, że gaz jest najdroższy od połowy sierpnia.

Na rynku hurtowym w mijającym tygodniu najbardziej zmieniały się ceny benzyny Pb98. Mówimy tu o podwyżkach rzędu 89 - 123 zł/1000 l. W mniejszym stopniu rosły ceny benzyny 95 o ok. 57 - 72 zł/, a najmniej olejów napędowego o 15 - 24 zł/1000 l i opałowego o 13 zł/1000l.

Podwyżki cen benzyn z rynku hurtowego wykazują na możliwość podwyżek cen w detalu, jednak te nastąpią w sytuacji, kiedy w hurcie ceny utrzymają się na obecnym poziomie lub będą rosły. W przeciwnym razie, ceny na stacjach będą pozostawały na niezmienionym poziomie.

Aktualny poziom cen paliw w krajowych rafineriach:
Poziom hurtowych cen paliw (netto) na dzień 8-11-2019 w Orlenie: Eurosuper 95 - 3939 zł/1000l (wzrost o 57 zł/1000l w porównaniu do cen z 1-11-2019), Superplus 98 - 4121 zł/1000l (wzrost o 89 zł/1000l), olej napędowy 3998 zł/1000 l (wzrost o 15 zł/1000l), olej napędowy grzewczy 2627 zł/1000 l (wzrost o 13 zł/1000l).

Poziom hurtowych cen paliw (netto) na dzień 8-11-2019 w Lotosie: Eurosuper 95 - 3940 zł/1000l (wzrost o 72 zł/1000l w porównaniu do cen z 1-11-2019), Superplus 98 - 4121 zł/1000l (wzrost o 123 zł/1000l), olej napędowy 4007 zł/1000 l (wzrost o 24 zł/1000l), olej napędowy do celów opałowych 2627 zł/1000 l (wzrost o 13 zł/1000l).

Wzrosty cen ropy naftowej Brent wyhamowały w rejonie 63,50 USD/bbl i kontynuacja aktualnej korekty wzrostowej jest mniej prawdopodobna. W piątek rano ropa naftowa Brent kosztuje 61,70 USD/bbl czyli praktycznie tyle samo co przed tygodniem. Zgodnie z informacjami strony chińskiej udało się zawrzeć z USA porozumienie odnośnie stopniowego zniesienia wzajemnych ceł, w toku trwających nadal negocjacji. Co prawda żadnej umowy handlowej jeszcze nie podpisano, ale komentarz ten jest jak najbardziej pozytywny dla rynku ropy naftowej, który już od dłuższego czasu wyraźnie obawia się o stronę popytową.

Po ostatnich wypowiedziach przedstawicieli OPEC, rynek zaczyna odchodzić od scenariusza zwiększenia skali redukcji wydobycia. Decyzja taka miałaby zapaść w trakcie grudniowego spotkania OPEC+. Natomiast jeśli OPEC+ podjąłby decyzję o utrzymaniu obowiązujących
(niższych o 1,2 mln bbl/d) limitów wydobycia poza pierwszy kwartał 2020 roku, w sytuacji kiedy USA i Chiny rzeczywiście zawarłyby umowę handlową, wówczas należałoby oczekiwać powrotu cen ropy naftowej do większych wzrostów.

Tymczasem zgodnie z danymi Departamentu Energii USA amerykańskie zapasy ropy naftowej wzrosły w skali tygodnia 7,9 mln bbl do 446,8 mln bbl, tym samym ich poziom jest 3% powyżej 5-letniej średniej dla tej pory roku.

(ISBnews/ BM Reflex)

08.11.2019 08:44
07.11.2019 14:33
07.11.2019 13:26

Najbardziej prawdopodobne pozostaje utrzymanie w tym roku tempa wzrostu PKB powyżej 4% r/r, napisało Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT) w komentarzu do najnowszych prognoz dot. PKB.

"W naszej ocenie, najbardziej prawdopodobne pozostaje utrzymanie w tym roku tempa wzrostu PKB powyżej poziomu 4% rok do roku. Temu scenariuszowi sprzyjać będzie w głównej mierze popyt krajowy, a w nim zarówno stabilnie rosnąca konsumpcja, jak i inwestycje. Potwierdzeniem naszych oczekiwań jest np. najnowsza (listopadowa) prognoza Komisji Europejskiej. Zakłada ona w tym roku realny przyrost PKB na poziomie 4,1% rok do roku" - czytamy w komentarzu.

Komisja Europejska obniżyła dziś prognozę tegorocznego wzrostu PKB Polski do 4,1% (wobec 4,4% prognozy z lipca). Prognoza na 2020 r. została obniżona do 3,3% z 3,6%. Na 2021 r. Komisja prognozuje wzrost na poziomie 3,3%.

"Podobne oczekiwania przedstawia Bank Światowy, który wskazuje na możliwość wzrostu PKB rzędu 4,3% w 2019 r. oraz 3,6% i 3,3% w kolejnych dwóch latach. Warto przypomnieć, że w przeciwieństwie do KE, BŚ przed blisko miesiącem skorygował prognozę PKB na 2019 r. in plus - o 0,3 pkt proc." - wskazano w komentarzu resortu.

Z kolei według listopadowej prognozy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) nasz PKB wzrośnie w tym roku o 3,9% r/r. Oznacza to, korektę w dół o 0,2 pkt proc. w stosunku do majowej projekcji, przypomniano także.

"Wśród głównych zagrożeń dla poziomu aktywności gospodarczej Polski eksperci EBOiR wymieniają przede wszystkim globalne napięcia handlowe. Ich negatywny wpływ na kondycję sektora motoryzacyjnego może stanowić istotne wyzwanie dla tej gałęzi w Polsce, która jest ważnym elementem regionalnego łańcucha produkcyjnego. Znaczącym obszarem niepewności – zdaniem EBOiR - jest poza tym dalszy rozwój wydarzeń w kontekście Brexitu. Z drugiej strony EBOiR podkreśla pozytywne oddziaływanie na wzrost konsumpcji, stymulowanej dobrą sytuacją na rynku pracy oraz pozytywnymi nastrojami gospodarstw domowych" - czytamy w komentarzu.

"Nasze wątpliwości co do realizacji scenariusza prognostycznego EBOiR budzi oparcie go o 4,4-proc. wzrost PKB Polski w I połowie 2019 r., podczas gdy dane GUS wskazują na 4,6-proc. wzrost – choć do końca listopada możemy spodziewać się tutaj rewizji" - napisano dalej.

Wczoraj EBOR obniżył prognozę wzrostu PKB Polski o 0,2 pkt proc. do 3,9% w 2019 r. Prognoza na 2020 r. pozostała bez zmian.

(ISBnews)

07.11.2019 13:00
07.11.2019 11:15

Komisja Europejska (KE) obniżyła prognozę tegorocznego wzrostu PKB strefy euro na 1,1% (wobec 1,2% szacowanych w lipcu br.) i obniżyła prognozę na 2020 rok do 1,2% (wobec 1,4% oczekiwanych w lipcu), podała Komisja w jesiennej prognozie. Dla całej UE przewiduje się w latach 2019-2021 wzrost PKB po 1,4%. Prognozę na 2020 r. również skorygowano w dół w porównaniu z założeniami z lata (z 1,6%).

"Jak dotąd gospodarka europejska okazała się odporna na mniej korzystne warunki zewnętrzne: nadal odnotowywano wzrost gospodarczy, tworzenie dużej liczby miejsc pracy i silny popyt wewnętrzny. Może się jednak okazać, że nastanie wkrótce okres turbulencji: duża niepewność związana z konfliktami handlowymi, rosnące napięcia geopolityczne, utrzymujące się osłabienie w sektorze wytwórczym i brexit. Wzywam wszystkie kraje UE o wysokim poziomie długu publicznego do prowadzenia rozważnej polityki budżetowej i obniżania poziomu zadłużenia. Z drugiej strony państwa członkowskie dysponujące przestrzenią fiskalną powinny z niej teraz korzystać" - powiedział Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący do spraw euro i dialogu społecznego, odpowiedzialny także za stabilność finansową, usługi finansowe i unię rynków kapitałowych, cytowany w komunikacie.

Pierre Moscovici, komisarz do spraw gospodarczych i finansowych, podatków i ceł, wskazał, że w ciągu najbliższych dwóch lat wszystkie gospodarki UE będą nadal rosnąć.

"Mimo coraz większych przeciwności zakłada się, że w ciągu najbliższych dwóch lat wszystkie gospodarki UE będą nadal rosnąć. Podstawy gospodarki UE są solidne: po sześciu latach wzrostu stopa bezrobocia w UE jest najniższa od początku stulecia, a zagregowany deficyt nie przekracza 1 proc. PKB. W obliczu nadchodzących wyzwań błędem byłoby jednak uznać, że to już koniec pracy. Wszystkie działania polityczne trzeba będzie skupiać na wzmacnianiu odporności Europy i wspieraniu jej wzrostu" - dodał Moscovici.

W prognozach KE wskazano, że wzrost gospodarczy uzależniony od sektorów zorientowanych na rynek krajowy

"Istnieje wiele czynników ryzyka, które mogą spowodować, że wzrost będzie niższy niż prognozowano. Dalszy wzrost niepewności lub wzrost napięć geopolitycznych i w kontekście wymiany handlowej może osłabić wzrost. Podobne skutki miałoby większe niż oczekiwano spowolnienie gospodarcze w Chinach ze względu na słabsze skutki przyjętych do tej pory środków z zakresu polityki. Jeżeli chodzi o bliższe otoczenie, do zagrożeń zalicza się chaotyczny brexit i prawdopodobieństwo, że słabsza kondycja przemysłu wytwórczego będzie miała większy wpływ na sektory zorientowane bardziej na rynek krajowy" - czytamy w komunikacie.

Według Komisji, wzrost PKB w Niemczech wyniesie 0,4% w tym roku i po 1% w 2020 i 2021 roku.

(ISBnews)

Wtorek, 12 listopada 2019
01:30 Australia Indeks zaufania biznesu październik
08:00 Norwegia Produkt Krajowy Brutto III kw.
08:00 Norwegia Miesięczny PKB wrzesień
08:00 Rumunia Inflacja CPI październik
08:00 Turcja Saldo rachunku bieżącego wrzesień
09:00 Strefa Euro Wystąpienie publiczne członka zarządu ECB (Benoit Coeuré)
09:00 Polska Raport o inflacji
09:30 Strefa Euro Wystąpienie publiczne członka zarządu ECB (Yves Mersch)
10:30 Wlk. Brytania Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych październik
10:30 Wlk. Brytania Stopa bezrobocia wrzesień