05:44 | GMT: 03:44 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
eXtremalnyPL_baner_podstrony
Komentarze
06.04.17 11:35

Po raz pierwszy od 1981 roku wybory prezydenckie we Francji są tak istotnym źródłem niepokoju wśród zagranicznych inwestorów. Indeks niepewności ekonomicznej Francji znajduje się na najwyższych poziomach w historii, a spready obligacji państwa rozszerzyły się do 60 punktów bazowych (z 20 punktów bazowych kilka miesięcy temu).

Po Brexicie i niespodziewanej wygranej Trumpa w 2016 r. inwestorzy obawiają się, że liderka Frontu Narodowego Marine Le Pen dokona niemożliwego.

Pod wieloma względami wybory prezydenckie w 2017 r. są wyjątkowym zdarzeniem w najnowszej historii Francji. W 2017 roku po raz pierwszy:

- z uwagi na słabe wyniki sondażowe oraz presję ze strony własnej partii kończący kadencję prezydent nie walczy o reelekcję;
- jak wskazują sondaże, dwie tradycyjne partie (Socjaliści i Republikanie) nie mogą być pewne automatycznego wejścia do drugiej rundy;
- polityczne centrum – reprezentowane przez Emmanuela Macrona – ma szansę na prezydencję (około 25% głosów w pierwszej rundzie). Ostatnia wygrana kandydata centrum miała miejsce w 1974 r.– zwyciężył wtedy Valéry Giscard d’Estaing;
- radykalna prawica i lewica mogą liczyć na łącznie około 40% głosów w pierwszej rundzie, wobec 34% dla Socjalistów i Republikanów. Partie populistyczne cieszą się obecnie największym poparciem we Francji;
- dwóch kandydatów (François Asselineau z Unii Ludowej i Republikańskiej, który według sondaży może liczyć na 1% głosów oraz Marine Le Pen) otwarcie są za wyjściem Francji z Unii Europejskiej.

‘Lepenizacja’ francuskiego społeczeństwa

W 2002 roku kandydat Frontu Narodowego, Jean Marie Le Pen, zaskoczył wszystkich kwalifikując się do drugiej rundy wyborów prezydenckich z 16,86% głosów (więcej niż kandydat Socjalistów). Nie miał on wtedy szans na zostanie prezydentem, co potwierdziło 17,79% głosów w drugiej rundzie wyborów.

Piętnaście lat później jego córka, Marine Le Pen, cieszy się zdecydowaną przewagą w pierwszej rundzie (według sondaży około 27% głosów) i może otrzymać do 44% głosów w drugiej. Jednak nawet zakładając najbardziej optymistyczny dla Le Pen scenariusz w drugiej rundzie, liderce Frontu Narodowego nadal będzie brakować 2-3 milionów głosów do wygranej. Nie jest to nieznaczna liczba.

Z drugiej strony wzrost poparcia dla Le Pen w ciągu ostatnich lat z pewnością jest imponujący i świadczy o ‘Lepenizacji’ francuskiego społeczeństwa.

Proces ten można wytłumaczyć sześcioma czynnikami.

1.    Procesem “oddemonizowania” lub oczyszczania partii z najbardziej radykalnych prawicowych elementów, zapoczątkowanym przez Marine Le Pen i zakończonym odejściem Jean Marie Le Pena z partii w 2015 r.
2.    Ideologicznym zwrotem od kapitalizmu w stronę państwowości i protekcjonizmu.
3.    Faktem, że Partia Socjalistyczna nie reprezentuje już interesów klasy robotniczej. W słynnym artykule partyjny think tank Terra Nova zaproponował odejście od klasy robotniczej i skupienie się na interesach klasy wyższej oraz służby cywilnej.
4.    Końcem unikania jakiegokolwiek kompromisu lub porozumienia wyborczego z Frontem Narodowym przez tradycyjne partie prawicowe. Od 2007 roku prawica zradykalizowała swój przekaz (na przykład stworzyła i prowadziła w latach 2007-2010 “Ministerstwo Tożsamości Narodowej”), aby zachęcić do siebie radykalnych prawicowych wyborców. Strategia ta okazała się w dużej części nieskuteczna, ale pomogła w popularyzacji pomysłów Frontu Narodowego w całym państwie.
5.    Nasileniem się zjawisk imigracji zarobkowej, nielegalnej imigracji i kryzysem migracyjnym.
6.    Rosnącym przekonaniem o zwiększającej się nierówności spowodowanej globalizacją i deindustrializacją. Należy jednak wspomnieć, że indeks Gini dla Francji spadł w ostatnich latach do 0,29. Udział najbogatszego 1% społeczeństwa w łącznym bogactwie spadł zaś z 40% pod koniec lat 30. ubiegłego wieku do około 8% obecnie.


Tradycyjna odpowiedź Francji na kryzys

Od 1958 roku centrowe opcje polityczne zazwyczaj dołączały do prawicowych koalicji. Jeśli jednak dokładniej spojrzeć na historię Francji, to możemy zauważyć, że niejednokrotnie centrum było odpowiedzią wyborców na kryzysy.

Jest to ruch polityczny, który czerpie z filozofii takich myślicieli jak Blaise Pascal, Michel de Montaigne oraz ruchu Sillon (działającego w latach 1894-1910). W okresie Piątej Republiki miał swoje pięć minut w połowie lat 70., gdy okazał się odpowiedzią na kryzys naftowy i znaczny wzrost bezrobocia. Ruch En Marche! Emmanuela Macrona czerpie z tych doświadczeń i chce stanowić alternatywę dla tradycyjnego podziału między lewicą a prawicą i istniejącym od czasów Rewolucji Francuskiej rozbiciem na Żyrondystów i Jakobinów.

We Francji centryzm miał swoje pięć minut parę razy w historii i tak naprawdę nigdy nie stał się kluczową częścią sceny politycznej. Główną bolączką ruchu jest fakt, że centrowi wyborcy nie stanowią twardego elektoratu. Według sondażu IFOP z końca lutego, tylko 36% wyborców Emmanuela Macrona było pewnych swojego wyboru, wobec 58% w przypadku Benoit Hamona (Partia Socjalistyczna), 62% w przypadku Jean Luc Mélenchona (radykalna lewica), 70% w przypadku François Fillona (Republikanie) i 80% w przypadku Marine Le Pen.

Z tego powodu nie możemy wykluczyć niespodzianki w ostatnim momencie i wygranej Fillona czy nawet Hamona z Macronem… choć szanse na to są nikłe.

To, co tak naprawdę jest ważne, to nie wybory prezydenckie …

…a wybory parlamentarne zaplanowane na 11 i 18 czerwca. Francja charakteryzuje się systemem półprezydenckim, w którym głowa państwa nie ma pełnej władzy i musi mierzyć się z parlamentem równoważącym kompetencje prezydenta. Zagraniczni inwestorzy popełniają więc błąd tak bardzo skupiając się na wyborach prezydenckich. Kluczowe będą wybory parlamentarne. Istnieją dwa możliwe scenariusze:

Scenariusz nr.1: Marine Le Pen zostaje prezydentem, ale jest pozbawiona faktycznej siły sprawczej

System wyborczy Francji (zwykła większość w dwóch rundach, a nie ordynacja proporcjonalna) uniemożliwi Frontowi Narodowemu uzyskanie większości parlamentarnej w wyborach (wymaga ona przynajmniej 289 miejsc wobec dwóch, które partia obecnie posiada). Dlatego Francja może znaleźć się w sytuacji “kohabitacji” po raz czwarty od 1958 r. oraz po raz pierwszy od 2000 r., kiedy zorganizowano referendum konstytucyjne w sprawie uniknięcia kohabitacji za pomocą dopasowania mandatu prezydenta do mandatu parlamentarzystów.

Kohabitacja uniemożliwi Frontowi Narodowemu zorganizowanie referendum w sprawie członkostwa w UE, które Le Pen chciałaby rozpisać po wypracowaniu “lepszego porozumienia” z Brukselą. Mimo że prezydent Francji posiada konstytucyjne prawo rozpisania takiego referendum, to może ono zostać zorganizowane tylko na wniosek rządu lub wspólny wniosek Zgromadzenia Narodowego i Senatu.

Nawet jeśli Le Pen zostanie prezydentem, to nie będzie ona w stanie wdrożyć programu swojej partii dotyczącego kwestii ekonomicznych i europejskich. Znalazłaby się w sytuacji, w której jej siła sprawcza jest ograniczona.

Jednak poprzednie okresy kohabitacji – w latach 80. i 90. – wskazują, że mogłaby ona liczyć na większą decyzyjność w sprawach obronności (ponieważ prezydent jest dowódcą sił zbrojnych) a także dyplomacji. Natomiast jej wpływ na lokalną politykę byłby ograniczony.

Scenariusz nr.2: Emmanuel Macron zostaje prezydentem, lecz ma problem z współpracą z własną większością

W przypadku wygranej Macrona pojawiają się dwa kluczowe pytania: czy może liczyć na większość parlamentarną? A jeśli tak, to czy większość ta będzie go wspierać, czy może będzie torpedować jego działania (tak jak w przypadku Françoisa Hollanda i lewego skrzydła Partii Socjalistycznej)?

Możliwe jest, że Macron będzie mógł liczyć na większość parlamentarną, pod warunkiem, że kandydaci En Marche! wygrają wiele mandatów i dołączą do nich przedstawiciele innych partii (Partii Socjalistycznej, UDI, Modem i zwolennicy Alaina Juppé’a). Jednak Macron może mieć wielkie problemy z współpracą z niejednolitą większością, w której skład będą wchodzić zarówno liberałowie jak i komuniści.
Emmanuel Macron zaproponował wcześniej kandydatom, aby zobligowali się do głosowania w sprawie kilku kluczowych reform. Musiał się jednak z tego wycofać, ponieważ jest to sprzeczne z konstytucją. Teraz może tylko liczyć na moralne wsparcie w takich ogólnych propozycjach jak “modernizacja gospodarki”.

Jak mówią, obietnice wiążą jedynie tych, którzy w nie wierzą. Istnieje ryzyko, że potencjalna prezydentura Macrona będzie torpedowana przez różne siły większości parlamentarnych, a sam prezydent będzie musiał lawirować między prawica i lewicą, przedstawiając propozycje raz zgodne z jedną, a raz z drugą linią. Znacznie spowolniłoby to tempo potrzebnych reform i wymuszałoby pójście na ustępstwa. W końcu mogłoby to doprowadzić do politycznej niestabilności, tak jak miało to miejsce w najgorszych momentach Czwartej Republiki.

Nie jest więc tak ważne, kto zostanie prezydentem. W przypadku swojej wygranej każdy z kandydatów będzie musiał zmierzyć się z problemem rządzenia albo bez większości albo z niejednolitą większością reprezentującą różnorodne - często sprzeczne - interesy.

Po raz pierwszy od 1958 roku parlamentarzyści mogą liczyć na wielki powrót, co biorąc pod uwagę doświadczenia Trzeciej i Czwartej Republiki (lata 1871-1958), nie jest pozytywnym sygnałem.

Istnieje zatem ryzyko, że Francja będzie niemożliwa do rządzenia.
 
 

Christopher Dembik, dyrektor ds. analiz makroekonomicznych w Saxo Banku
 

Wtorek, 23 lipca 2019
10:00 Polska Stopa bezrobocia czerwiec
10:00 Polska Produkcja budowlano-montażowa czerwiec
12:00 Wlk. Brytania Wskaźnik zamówień wg CBI lipiec
14:00 Węgry Decyzja ws. stóp procentowych lipiec
14:30 Słowacja Saldo rachunku bieżącego maj
15:00 USA Indeks cen nieruchomości - FHFA maj
16:00 USA Indeks Fed z Richmond lipiec
16:00 USA Sprzedaż domów na rynku wtórnym czerwiec
16:30 Australia Indeks wskaźników wyprzedzających - Conference Board maj
22:40 USA Tygodniowa zmiana zapasów paliw wg API tydzień