07:00 | GMT: 06:00 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
eXtremalnyPL_baner_podstrony
Aktualności
Wyświetlane 31-40 z 21950 pozycji.
03.02.2020 08:22

Bank Millennium odnotował 27 mln zł skonsolidowanego zysku netto w IV kw. 2019 r. tj. o 86,5% mniej niż w poprzednim kwartale, podał bank, prezentując wstępne (nieaudytowane) dane. Zysk netto za ostatni kwartał ub.r. skorygowany o pozycje nadzwyczajne wyniósłby 274,1 mln zł, tj. byłby o 46% wyższy niż kwartał wcześniej.

"Skonsolidowany, nieaudytowany zysk netto Grupy Banku Millennium za rok 2019 wyniósł 561 mln zł i był o 26% niższy niż zysk roku 2018. Na wyniki wpłynął szereg pozycji nadzwyczajnych. Najważniejszą było przejęcie Euro Banku, dokonane 31 maja 2019 r. Wiązało się to z dodatkowymi wynikami bieżącymi w okresie 7 miesięcy, ale spowodowało także nadzwyczajne koszty i rezerwy w łącznej kwocie 205 mln zł (166 mln zł po opodatkowaniu)" - czytamy w komunikacie.

"Obciążająca IV kw. rezerwa w wysokości 223 mln zł na ryzyko prawne związane z walutowymi kredytami hipotecznymi była kolejną istotną pozycją nadzwyczajną. Wystąpił także przychód w wysokości 27 mln zł z tytułu odzyskania aktywa podatkowego w I kw. oraz zysk kapitałowy w wysokości 45 mln zł z tytułu udziałów w spółce PSP w III kw. Po skorygowaniu o wszystkie dodatkowe koszty i zyski, skorygowany zysk netto wyniósłby 889 mln zł, przekładając się na znaczny wzrost o 17% w porównaniu z kwotą 761 mln zł zysku netto za rok 2018" - czytamy dalej.

Poza przedmiotowymi pozycjami jednorazowymi, w III-IV kw. 2019 r. bank zawiązał rezerwę w wysokości 66 mln zł, na przyszłe zwroty prowizji od spłaconych przed terminem kredytów konsumpcyjnych.

"Fuzja operacyjna z Euro Bankiem, zakończona 11 XI skuteczną migracją wszystkich oddziałów, klientów i produktów na markę i systemy Banku Millennium, umożliwiła znaczny wzrost aktywów ogółem o 22% do poziomu 98,1 mld zł. Depozyty klientów wyniosły 81,5 mld zł, a kredyty w Grupie wzrosły do 69,8 mld zł. Liczba aktywnych klientów detalicznych urosła do poziomu 2,6 mln dzięki połączeniu wzrostu organicznego oraz dokonanej fuzji" - czytamy dalej.

"Na koniec roku 2019, 1,8 mln klientów aktywnie korzystało z kanałów elektronicznych, w tym 1,4 mln z mobilnych. Pomimo realizacji fuzji banków, grupa zamknęła rok 2019 solidną nadwyżką płynności (relacja kredytów do depozytów poniżej 86%) i mocną pozycją kapitałową (łączny współczynnik kapitałowy 20,1%)" - wskazano także.

Wskaźnik koszty/dochody w grupie wyniósł 49,7%, aczkolwiek po skorygowaniu o ww. pozycje jednorazowe wynosił 47,4%, tj. o 0,9 pkt proc. więcej niż w roku 2018. Wartość ta nie uwzględnia planowanych efektów synergii połączeniowych, spodziewanych od roku 2020. Wskaźnik ROE grupy za 2019 r. skorygowany o pozycje jednorazowe, wyniósł 10,2% i był wyższy o 0,6 pkt proc. niż w roku poprzednim, podano też w materiale.

Wynik z tytułu odsetek (pro-forma) w 2019r. wyniósł 2 499,4 mln zł i wzrósł o 33,1% r/r. Wzrost ten był wspomagany 7-miesięcznym wynikiem z tytułu odsetek Euro Banku. W połączeniu z Euro Bankiem, średnia marża odsetkowa netto (w stosunku do średnich aktywów odsetkowych) w IV kw. 2019r. osiągnęła 2,94%, o 30 pb wyżej niż marża odsetkowa netto za IV kw. 2018 r. Wzrost NIM był ograniczony rezerwą utworzoną na pokrycie potencjalnych zwrotów opłat od pożyczek gotówkowych, poinformował dalej bank.

Wynik z tytułu prowizji w 2019 r. wyniósł 699,2 mln zł, co oznacza wzrost o 5,8% w ujęciu rocznym. "Wkład Euro Banku do tej pozycji wynikowej był niewielki, ponieważ większość prowizji pobranych przez ten bank była rozpoznawana w przychodach odsetkowych poprzez mechanizm efektywnej stopy procentowej. Opłaty związane z ubezpieczeniami, kredytami oraz kartami wzrosły w ujęciu rocznym w największym stopniu, natomiast związane z rynkami kapitałowymi uległy widocznemu zmniejszeniu" - czytamy w komunikacie.

Wynik na działalności podstawowej, określony jako połączenie wyniku z tytułu odsetek i wyniku z tytułu prowizji, osiągnął w przypadku grupy 3 198,5 mln zł w 2019r., co oznacza wzrost o 26% rocznie, częściowo w efekcie fuzji. W IV kw. 2019r. wynik na działalności podstawowej wzrósł o 1% kw./kw.

Przychody operacyjne ogółem (pro-forma) grupy wyniosły 3 471,5 mln zł w 2019 r., wzrastając o 27,3% r/r i bez zmian kw./kw.

Koszty ogółem w roku 2019 wyniosły 1 726,1 mln zł, co oznacza wzrost o 36,1% r/r. Koszty integracji w wysokości 116,3 mln zł, związane z przejęciem i fuzją Euro Banku, miały silny wpływ na ewolucję kosztów, podkreśliła instytucja.

"Podwyższenie opłaty na fundusz przymusowej restrukturyzacji BFG dodatkowo zwiększyło poziom kosztów. Gdyby wyeliminować wpływ jednorazowych kosztów integracji, koszty operacyjne grupy wzrosłyby o 27% r/r w całym 2019 r. i 0,5% kw./kw. w IV kwartale 2019 r." - podkreślono także.

Koszty osobowe w 2019 r. wyniosły 836,4 mln zł, wzrastając o 31,1% r/r. Poza przejęciem ponad 2,4 tys. pracowników Euro Banku, wzrost ten był także spowodowany wysokim wzrostem średnich płac na całym rynku obserwowanym w Polsce w długim okresie. W wyniku przejęcia Euro Banku liczba zatrudnionych ogółem w grupie wzrosła do poziomu 8 464 pracowników (w przeliczeniu na etaty).

"Kredyty netto ogółem Grupy Banku Millennium osiągnęły 71 801 mln zł na koniec grudnia 2019 roku, po silnym wzroście o 32,3% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Wzrost portfela kredytowego z wyłączeniem walutowych kredytów hipotecznych wykazał znacznie większą dynamikę na poziomie 43,7% r./r. odzwierciedlając dynamiczny wzrost wszystkich kluczowych grup działalności kredytowej (kredyty hipoteczne złotówkowe, kredyty konsumpcyjne i przedsiębiorstwa). Portfel walutowych kredytów hipotecznych w dalszym ciągu spłaca się w dość szybkim tempie – nie tylko w wyniku naturalnej amortyzacji, ale także w wyniku wcześniejszych spłat. Bez portfela walutowych kredytów przejętego Euro Banku (w wysokości ok 1 mld zł), walutowe kredyty hipoteczne Banku Millennium wykazały spadek o 4,8% r/r (a w walucie oryginalnej o 7,5% r/r), a ich udział w całkowitych kredytach brutto spadł w ciągu roku do poziomu 19,2%" - napisano także w materiale.

Wartość netto kredytów udzielonych gospodarstwom domowym na koniec grudnia 2019 roku wyniosła 51 138 mln zł i wzrosła w stosunku do stanu sprzed roku o 45,1%. Wszystkie główne kategorie produktów, poza walutowymi kredytami hipotecznymi, charakteryzowały się bardzo silną dynamiką roczną, wspieraną przez przejęte portfele Euro Banku: kredyty hipoteczne w PLN +59,2% r./r. oraz kredyty konsumenckie +102,5% r/r.

"Na sprzedaż kredytów gotówkowych w czwartym kwartale wpływ miała migracja Euro Banku, a także skorygowany apetyt na ryzyko oraz cena połączonej oferty po fuzji operacyjnej. Mimo powyższego, w czwartym kwartale bank sprzedał kredyty gotówkowe w wysokości 1 mld zł, osiągając łączną roczną sprzedaż na poziomie 4,1 mld zł. Było to możliwe m.in. dzięki wzrostowi liczby kanałów cyfrowych w procesie sprzedaży do 53% w IV kw. 2019. Sprzedaż kredytów hipotecznych w PLN zwiększała się w ujęciu kwartalnym w 2019 roku, wykazując solidny wzrost sumy rocznej o 26% r./r. do kwoty 4,2 mld zł" - podano także.

Bank Millennium jest ogólnopolskim, uniwersalnym bankiem, działającym pod tą marką od 2003 roku. W roku 1992 akcje banku (wówczas BIG SA) - jako pierwszej instytucji finansowej - zadebiutowały na GPW. Strategicznym akcjonariuszem Banku Millennium jest Banco Comercial Portugues (Millennium bcp) - największy komercyjny bank w Portugalii.

(ISBnews)

03.02.2020 08:03
31.01.2020 14:37
31.01.2020 11:04
31.01.2020 09:15

Euler Hermes oczekuje, że wzrost polskiego PKB powinien obniżyć się do 3,2% w 2020 roku, poinformował ISBnews członek zarządu Euler Hermes Tomasz Starus odpowiedzialny za ocenę ryzyka. W tym roku pozytywnie powinien zaskakiwać eksport usług, ale w najbliższych dwóch kwartałach może wzrosnąć liczba niewypłacalności.

"Sądzimy, że bieżący rok będzie jako całość słabszy od roku minionego, szacujemy że PKB wzrośnie w całym roku o 3,2%, przy czym wzrost ten rozpocznie się od słabego jeszcze I kw., porównywalnego z IV kw 2019 r., a następnie stopniowego przyspieszenia wzrostu w kolejnych kwartałach " - powiedział ISBnews Starus.

Starus wskazał, że wstępne dane GUS za cały 2019 pokazują, iż wzrost PKB spowolnił do 4%, z 5,1% w 2018, a trend w kolejnych kwartałach minionego roku (4,8% w I kw., 4,6% w II kw., 3,9% w III kw. i prawdopodobnie 2,7% w IV kw.) wskazuje na silne spowolnienie.

"Gospodarkę nadal ciągnął w górę popyt wewnętrzny (+3,6 pkt proc.), zaś eksport wniósł do tego wzrostu niewiele (+0,4 pkt proc.). Nadal stosunkowo silna była konsumpcja prywatna (+3,9%), ale jej wzrost nieco spowolnił z +4,3% w 2018 r. Nieźle zachowywały się inwestycje, które urosły o 7,8%, głównie z uwagi na wsparcie funduszami unijnymi inwestycje publiczne, również i one jednak spowolniły (z +8,9% w 2018). Dane za IV kw. 2019 wskazują na mocne spowolnienie wzrostu produkcji przemysłowej, która z wynikiem +3% r/r osiągnęła trzyletnie minimum. Co więcej, wskaźnik PMI dla sektora produkcji spadł w IV kw. do 46,8 co stanowi wynik najgorszy od ponad dziesięciu lat" - dodał ekspert.

W jego opinii, w 2020 r. zapewne nadal będzie gospodarkę ciągnęła konsumpcja prywatna, choć po rozczarowujących wynikach za IV kw. 2019 i mając na uwadze przejściowy skok inflacji na początku bieżącego roku, można odnieść wrażenie, że konsumpcja ta będzie nieco mniej dynamicznie rosła niż dotychczas, szczególnie, że spada pozytywny wpływ transferów socjalnych na dynamikę wzrostu poziomu konsumpcji.

"W związku z przedłużającym się spowolnieniem w Niemczech, stopniowym wychodzeniem Wielkiej Brytanii z UE, a także spodziewanym spowolnieniem wzrostu Chin, spowodowanym m.in. epidemią koronawirusa, ale również niespecjalnie korzystnym porozumieniem ze Stanami Zjednoczonymi, nie ma co liczyć na znaczący wkład eksportu netto we wzrost polskiej gospodarki w bieżącym roku, szczególnie jeśli chodzi o eksport towarów, ponieważ globalna wymiana handlowa pozostanie w tym roku dość niemrawa" - powiedział Starus.

Dodał, że pozytywnie powinien za to wciąż zaskakiwać eksport usług, związany z rozwojem coraz wyżej specjalizowanych centrów usług wspólnych, nadal - mimo wzrostu płacy minimalnej - znacząco tańszych w utrzymaniu, niż plasowanie tego typu usług w Europie Zachodniej.

"Jesteśmy natomiast pesymistami, jeśli chodzi o inwestycje. Impuls w postaci środków unijnych stopniowo wygasa, a w konsekwencji zmniejszy się pozytywny wkład inwestycji publicznych we wzrost PKB. Inwestycje prywatne pozostają od kilku lat w kryzysie, w szczególności wśród przedsiębiorstw lokalnych. Duże międzynarodowe grupy kapitałowe, planujące inwestycje na skalę globalną i w perspektywie wieloletniej zazwyczaj kontynuują rozpoczęte prace niezależnie od krótkoterminowych zawirowań rynkowych" - powiedział także.

Starus zwrócił uwagę, że lokalni przedsiębiorcy, przytłoczeni liczbą i intensywnością zmian w otoczeniu prawno-podatkowym, zmagający się z rosnącymi kosztami, którego to wzrostu nie są zazwyczaj w stanie przełożyć w całości na wzrost cen swoich produktów, inwestują niewiele, zwykle odtworzeniowo, a gros swojej energii skupiając na radzeniu sobie z bieżącymi problemami, lawiną zmian prawno-podatkowych, wzrostem kosztów pracy, brakiem dostępności wykwalifikowanych pracowników.

Jego zdaniem, mechanizm sprawiedliwej transformacji jest szansą dla polskich firm, gdyż każdy napływ środków unijnych stanowi dla nich szansę.

"W kontekście tego jednak, co dzieje się aktualnie z kopalniami (hałdy pełne nikomu niepotrzebnego węgla, pogarszające się wyniki, przy równocześnie wciąż bardzo roszczeniowej postawie pracowników) spodziewamy się, że rząd będzie chciał wykorzystać przynajmniej część tych środków dla doraźnego gaszenia niepokojów społecznych, zamiast przeprowadzania realnej transformacji w kierunku czystych źródeł energii" - podkreślił Starus.

Według niego, w krótkim terminie (1-2 kwartały) grozi nam wzrost liczby firm, które mają problem z niewypłacalnością, ale w ujęciu rocznym już raczej nie, bo baza jest już dość wysoka, a stopniowa poprawa klimatu gospodarczego w drugiej połowie roku powinna pozwolić utrzymać liczbę niewypłacalności na poziomie zbliżonym do tego odnotowanego w 2019 r.

"Jeśli chodzi o zatory płatnicze, to teoretycznie powinna im przeciwdziałać ustawa antyzatorowa więc w ujęciu całej gospodarki pewnie odnotujemy zmniejszenie się zatorów. Pytanie tylko, czy nie wyeliminuje to z rynku przedsiębiorców, których jedyną przewagę konkurencyjną stanowią ponadprzeciętnie długie terminy płatności oferowane ich odbiorcom" - powiedział Starus.

"Co do inflacji to oczekujemy, że po przejściowym mocnym wzroście na początku roku zacznie ona delikatni opadać, zaś spowolnienie gospodarki skłaniać będzie Radę Polityki Pieniężnej do utrzymania stóp na niezmienionym, niskim poziomie" - podsumował.

Marek Knitter

(ISBnews)

31.01.2020 09:00

Wskaźnik Rynku Pracy (WRP) - informujący z wyprzedzeniem o przyszłych zmianach w wielkości bezrobocia - spadł o 1 pkt m/m w styczniu 2020 r., podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Analitycy wskazują, że nasilają się ograniczenia podaży pracy, zwłaszcza w przemyśle produkującym środki transportu na brak fachowców wskazuje blisko 70% ankietowanych firm. W styczniu br. około 43% badanych menadżerów odczuwało brak wykwalifikowanej siły roboczej.

"Jest to czwarty miesiąc spadku, a tempo zmian przybiera na sile. Warto zauważyć nieco mniejszą amplitudę odnotowywanych zmian niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Może to świadczyć o ograniczeniu możliwości dalszego spadku stopy bezrobocia, za czym przemawiają symptomy spowolnienia gospodarczego oraz przegrzanie rynku pracy, w tym coraz bardziej doskwierające braki efektywnej wolnej podaży pracy" - czytamy w raporcie.

Obecnie tylko jedna zmienna - liczba osób bezrobotnych, które wyrejestrowały się z urzędu pracy z tytułu podjęcia zatrudnienia oddziałuje w kierunku wzrostu wartości wskaźnika, a tym samym prognozuje pogorszenie sytuacji na rynku pracy i wzrost stopy bezrobocia. Pozostałych siedem składowych zapowiada poprawę sytuacji na rynku pracy i oddziałuje w kierunku spadku wartości wskaźnika, podało BIEC.

BIEC podało, że w branżach produkujących maszyny i urządzenia oraz w firmach naprawiających ten sprzęt na braki wykwalifikowanych pracowników wskazuje ponad 60% ankietowanych.

"Prognozy dotyczące prognozowanej wielkości zatrudnienia również uległy pogorszeniu i czwarty miesiąc z rzędu nieznacznie przeważa odsetek firm zapowiadających redukcję liczby pracowników nad tymi planującymi nowe przyjęcia do pracy. Największe redukcje zatrudnienia zapowiadają firmy małe, w nieco mniejszym stopniu dotyczy ono firm średnich a w najmniejszym stopniu firm dużych zatrudniających co najmniej 250 pracowników" - podkreślono w materiale.

Biuro wskazało, że stosunkowo mały odpływ z bezrobocia w grudniu do zatrudnienia dokonuje się przy utrzymującej się relatywnie dużej podaży ofert pracy dostępnych w powiatowych urzędach pracy.

"Dość mały i malejący od pewnego czasu odpływ z bezrobocia do zatrudnienia, w warunkach dużej podaży ofert pracy, świadczy o niewystarczającej efektywnej podaży pracy oferowanej przez zarejestrowane osoby bezrobotne. Jest to niewątpliwie czynnik istotnie ograniczający możliwości dalszego spadku stopy bezrobocia, a jego wagę potęguje dość systematycznie malejący napływ nowych osób bezrobotnych. Z jednej strony, jest to zjawisko pozytywne świadczące o tym, że zmniejsza się liczba osób tracących pracę. Z drugiej jednak, powoduje ograniczenie zasobu bezrobotnych, którzy potencjalnie mogą obsadzić wakaty" - czytamy w raporcie.

BIEC zwraca uwagę, w otoczeniu spowalniającej gospodarki opinie dotyczące prognozowanej wielkości zatrudnienia nadal są pesymistyczne i piąty miesiąc z rzędu nieznacznie przeważa odsetek firm zapowiadających redukcję liczby pracowników nad tymi planującymi nowe przyjęcia do pracy.

"Wzrosła liczba bezrobotnych powyżej 50. roku życia oraz długotrwale bezrobotnych. Z kolei, według najnowszych danych (za listopad 2019 roku), zmalała (o niespełna 1%) agregatowa kwota wypłaconych zasiłków dla bezrobotnych" - podsumowano w raporcie.

(ISBnews)

31.01.2020 08:02
30.01.2020 14:33
30.01.2020 11:13
30.01.2020 09:33

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK) - informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gospodarce - spadł o 0,2 pkt m/m w styczniu br., podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) w raporcie. Tempo pogarszania się perspektyw rozwojowych polskiej gospodarki uległo ograniczeniu, podkreślili analitycy.

"Krótkookresowa ocena wskazań WWK jest więc podobna do tej sprzed miesiąca. Tempo pogarszania się perspektyw rozwojowych polskiej gospodarki uległo ograniczeniu, co praktycznie oznacza, że w najbliższych miesiącach gospodarka będzie rozwijać się wolniej niż w 2019, jednak nie będzie ono dramatycznie niskie, co zagrażałoby recesją. Czynnikami ryzyka pozostają: brak zaufania przedsiębiorców do perspektyw rozwojowych w Polsce i na świecie, jak i do systemu funkcjonowania krajowej administracji państwowej i stopnia jej ingerencji w mechanizmy rynkowe, co jest decydujące dla podejmowania decyzji o rozwoju firm i inwestycjach. Na niejasność i niestabilność przepisów prawa jako barierę w prowadzeniu działalności gospodarczej wskazuje blisko 43% badanych przedsiębiorstw (przed rokiem 37%), zaś dla blisko 42% przedsiębiorców niepewność sytuacji gospodarczej stanowi istotne ograniczenie (przed rokiem – 38%)" - czytamy w raporcie.

Spośród ośmiu składowych wskaźnika w styczniu 2020 roku cztery uległy poprawie, jedna pozostała na poziomie sprzed miesiąca, zaś trzy pogorszyły się. BIEC podkreśla, iż w przypadku składowych, które w ostatnim miesiącu poprawiły się, skala poprawy była niewielka, nie przełamująca dotychczasowego negatywnego trendu.

"W styczniu br. wyhamowaniu uległo tempo spadku zamówień trafiających do rodzimych producentów. Pozostało ono na poziomie miesiąca poprzedniego a zjawisko to dotyczyło przede wszystkim zamówień realizowanych na rynek krajowy. Zamówienia pochodzące od odbiorców zagranicznych nadal kurczą się. Sytuację raptownego spadku zamówień napływających do polskich przedsiębiorstw sektora przetwórczego obserwujemy od czerwca ub. roku, przy czym ich spadek w całym okresie w większym stopniu dotyczył zamówień zagranicznych niż krajowych. Pokazuje to silne uzależnienie polskiej gospodarki od koniunktury światowej a zwłaszcza koniunktury w Niemczech, z drugiej strony wskazuje na siłę popytu krajowego, który w ostatnim czasie był podstawowym stymulatorem wzrostu gospodarczego" - napisano dalej.

W styczniu br. przedsiębiorcy sygnalizowali wzrost zapasów wyrobów gotowych w swych magazynach. Odkładające się niesprzedane towary nie najlepiej wróżą wielkości produkcji w najbliższym czasie. Jeśli tendencje po stronie popytu nie ulegną odwróceniu, przedsiębiorcy będą zmuszeni ograniczyć swe plany produkcyjne, zauważa Biuro.

"W niewielkim stopniu poprawiły się oceny na temat sytuacji finansowej w firmach przetwórstwa przemysłowego oraz oceny dotyczące ogólnej sytuacji gospodarczej. Poprawa w obu przypadkach jest na razie nieznaczna i sprowadza się do niewielkiego zmniejszenia odsetka przedsiębiorstw, które odczuwają stałe pogarszanie się wyników finansowych w grupie firm największych. W przedsiębiorstwach małych, zatrudniających do 50 pracowników oceny stanu finansów uległy w ostatnich miesiącach drastycznemu pogorszeniu. Prawdopodobnie jedną z przyczyn takich ocen jest wzrost kosztów pracy w efekcie podniesienie płacy minimalnej. Aż 75 procent menedżerów firm małych – zatrudniających do 50 pracowników uważa wzrost kosztów pracy za podstawową barierę w prowadzeniu działalności" - wskazano także w raporcie.

Wskaźnik wydajności pracy w przedsiębiorstwach produkcyjnych zatrudniających powyżej 50 pracowników wzrósł po raz drugi z rzędu, co było efektem mniejszej liczby dni roboczych w listopadzie i grudniu ub. roku. Dane styczniowe przyniosą prawdopodobnie korektę tych danych, podsumowano w materiale.

(ISBnews)

Poniedziałek, 17 lutego 2020
- Chiny Podaż pieniądza M2 styczeń
- Chiny Nowe kredyty styczeń
00:50 Japonia Produkt Krajowy Brutto IV kw.
02:30 Chiny Ceny nieruchomości styczeń
05:30 Japonia Produkcja przemysłowa grudzień
08:00 Norwegia Bilans handlu zagranicznego styczeń