Wczorajsza sesja na Wall Street przyniosła spadki — największe, sięgające 0,6%, dotknęły spółek przemysłowych. Notowania kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy dalej osuwają się na południe, a kontrakt na S&P500 zmierza w kierunku 6700 pkt. Na Starym Kontynencie dominuje czerwień, choć po niskim otwarciu widać próbę odrabiania strat.
Działania zbrojne na Bliskim Wschodzie trwają, przez co utrzymuje się niepokój związany z powrotem dostaw ropy z tamtego regionu. Uwolnienie rekordowych 400 mln baryłek ropy z rezerw nie przyniosło większej zmiany — rynek uznał ten ruch jedynie za krótkotrwałą ulgę, a nie trwałe rozwiązanie blokady Cieśniny Ormuz. Baryłka WTI ponownie zmierza w kierunku 100 dolarów. Główne obawy dotyczą teraz tego, jak długo potrwa konflikt i jak długo Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta. Im dłużej dostawy będą wstrzymane, tym głębsze będą konsekwencje dla globalnej gospodarki.
Jak można było się spodziewać, w tak zmiennym otoczeniu związanym z cenami ropy, lutowe dane o amerykańskiej inflacji niewiele zmieniły — tym bardziej że okazały się całkowicie zgodne z oczekiwaniami, a wzrost cen utrzymał się na poziomie 2,4% r/r. Kurs EURUSD pozostaje bardzo wrażliwy na sentyment rynkowy napędzany zmianami cen ropy i dziś odbija z okolic 1,15. Kurs EURPLN wzrósł do 4,26.
Obecnie rynek jest w trakcie wyceny utrzymujących się na podwyższonym poziomie cen ropy w porównaniu z okresem sprzed ataku na Iran. Jeśli chodzi o Fed, inwestorzy ograniczyli oczekiwania do zaledwie jednej obniżki stóp procentowych przed końcem roku. Najbliższe posiedzenie Rezerwy Federalnej odbędzie się już w przyszłym tygodniu.
Rafał Sadoch, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.
